Kultura

Wszyscy przyzwalamy na oszustwo na egzaminach

Autorstwa z dnia 20 czerwca 2015
Ta sprawa podzieliła ludzi. Oburzony student SGH zgłosił, że koleżanka ściąga na egzaminie. Sprawa została nagłośniona najpierw przez media społecznościowe, a potem – również zwykłe. Ludzie naprędce dzielą się na dwa obozy: nieściągających i niedonoszących.

Jedna z moich znajomych napisała na forum ciekawą wypowiedź, która doskonale obrazuje podejście większości studentów.

Dziewczyna studiuje ratownictwo medyczne. Ratownik medyczny to nie byle kto – specjalizuje się w udzielaniu świadczeń zdrowotnych w sytuacjach bezpośredniego, nagłego stanu zagrożenia życia lub zdrowia. Potrzebna jest resuscytacja? Defibrylacja? Kaniulacja? Zatamowanie krwotoku? Przygotowanie pacjenta do transportu do szpitala i opieka nad nim w trakcie podróży karetką? Wszystkim tym zajmuje się właśnie ratownik medyczny. To dzięki niemu do szpitala dociera całkiem sporo żywych ludzi.

Ściąganie? Jest mi obojętne

Znajoma studentka ratownictwa potępia ściąganie, a jakże. Sama nie ściąga. Ale też nie reaguje, gdy widzi, że ściąga kto inny. Co prawda nie chciałaby być w rękach ratownika, który – jak jej koledzy – przed zajęciami praktycznymi dodaje sobie odwagi alkoholem, na te teoretyczne nie przychodzi wcale, a na zaliczeniach albo ściąga, albo płaci za napisanie egzaminu za niego. Równocześnie jednak mówi, że jest jej obojętne, czy ci ludzie będą ratownikami, czy nie.

Choć ma wątpliwości, czy przypadkiem nie powinna zgłaszać takich oszustw i domagać się reakcji od niemrawych prowadzących, całkiem sprawnie się ich pozbywa. No bo przecież ci ludzie są dorośli, tak? Odpowiadają sami za siebie, a raczej – są nieodpowiedzialni. Najwyżej nie dostaną pracy, bo szpital czy stacja pogotowia zweryfikują ich wiedzę i odrzucą.

Nikt nie reaguje

Studentka zupełnie przymyka oko na fakt, że ta weryfikacja wiedzy odbywa się na jej oczach, w trakcie studiów. Zakłada się bowiem, że człowiek, który studia skończył, czegoś tam się nauczył. Znajoma twierdzi, że nie jest w stanie wiele poradzić na to, że ktoś tam nie będzie umiał pomóc poszkodowanemu w wypadku, a przecież może się do tego przyczynić. Może zgłosić, że koledzy i koleżanki ściągają. I może się domagać reakcji. Może i powinna.

Ale tego nie zrobi. Znajoma, podobnie jak wielu ludzi mających podobne podejście, nie przyczyni się do tego, że ci studenci zawalą studia i przepadnie im kariera zawodowa ratownika oraz wątpliwa okazja doprowadzenia do czyjejś śmierci wskutek nieudzielenia adekwatnej pomocy medycznej.

Nikt na to nie reaguje, bo w naszym kraju utrwaliło się – przez dekady zaborów i PRL-u – że powiadomienie o oszustwie to donosicielstwo. Każdy, kto myśli inaczej, musi stawić czoła presji społecznej – osobom wprost mówiącym, że donoszenie jest złe oraz osobom dziwiącym się, z jakiej choinki urwał się ten jeden uczciwy, sprawiedliwy obywatel ze Szkoły Głównej Handlowej, od którego zaczął się cały medialny szum.

Uczciwość nie popłaca

Większość ludzi nie ma jaj, żeby poinformować, że koleżanka obok ściąga.

Nie pomaga również to, że wykładowcy również często nie reagują, bo np. uczelnia im nie pozwala oblać tylu studentów. Na wielu uczelniach zgłoszenie oszustwa nie poskutkuje, bo ludzie „u góry” również oszukują i koncentrują się na tym, żeby pozyskać jak najwięcej pieniędzy, a nie na tym, by nie wypuszczać w świat nieuków. To bardzo zniechęca do uczciwego działania – po co, skoro to bezcelowe?

Równocześnie większość ludzi nie umie wprost przyznać „tak, przyzwalam swoim zachowaniem na oszustwo, bo boję się konsekwencji wyłamania się”.

Usprawiedliwiamy się wzajemnie

Aby uchronić siebie samych przed niekorzystną etykietką, wymyślają sobie – a potem uzgadniają między sobą w większych grupach – że ich zachowanie jest OK, bo przecież każdy by tak zrobił, są w większości, a zatem mają rację.

Działa to tak: ja mogę się mylić w ocenie tego, co jest dobre a co złe, ale Kasia, Beata i Wojtek to porządni, uczciwi ludzie. Skoro oni też twierdzą, że ściąganie jest OK, ba, sami ściągają, to to nie może być takie złe.

W przypadku studiów takich jak ratownictwo medyczne, milczenie może oznaczać czyjąś śmierć. Mimo to dużo łatwiej jest przesunąć odpowiedzialność na potencjalnego przyszłego pracodawcę takiego oszusta – niech on weryfikuje wiedzę, umiejętności i trzeźwość kandydatów.

Niestety, mimo pozornie dość wysokich standardów szpitali i stacji pogotowia, dobrze wiemy, że niekompetentny bądź pijany ratownik medyczny (czy pielęgniarka, czy lekarz) to nie jest biały kruk. Takie sytuacje się zdarzają i czasami kosztują czyjeś życie.

Czy możliwe jest zwalczenie ściągania?

Podziwiam tego chłopaka, który odważył się zareagować. Ja sam na studiach wolałam być popularna niż potępiana i też sobie włączałam „nie obchodzi mnie to, że moja koleżanka oszukuje” równoległe z „jest tylu niekompetentnych psychologów, którzy szkodzą ludziom, to straszne”, udając przed samą sobą, że nie widzę powiązania.

Na moje osobiste nieszczęście, wybrana przeze mnie specjalizacja obejmowała trening umiejętności rozpoznawania mechanizmów samooszukiwania się w celu obrony swojej samooceny, więc cóż, nie mogę uciec od świadomości, że przyczyniłam się do wypuszczenia w świat stada niekompetentnych magistrów psychologii. Nie mam prawa rzucać kamieniami. I mało kto ma.

Obawiam się, że miną dekady, zanim nasze podejście się zmieni i – wzorem wielu zachodnich krajów – będziemy uważali oszukiwanie na egzaminach za coś znacznie gorszego niż poinformowanie, że ktoś jest nieprzygotowany i powinien zdawać w terminie poprawkowym.

Dlatego tym bardziej cieszy, że ktoś ma odwagę walczyć z tą plagą. Ale czy pojedyncze jednostki wystarczą?

TAGI
PODOBNE WPISY
NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa