Higiena psychiczna Seksualność

Jesteś dziewczynką grzeczną czy bezpieczną?

Autorstwa z dnia 13 czerwca 2016

Pamiętam ten dzień jak dzisiaj, mimo że zazwyczaj moje wspomnienia z dzieciństwa są bardzo blade.

To była niedziela majowa, miałam wtedy około dwunastu lat i byłam – znowu – obiektem prześladowań ze strony jakiegoś chłopaka ze starszej klasy. Zaczepiał mnie, szarpał za włosy, rzucał we mnie patykami. „Końskie zaloty”, mówili mi niektórzy, w tym moja babcia. „Znęcanie się”, uważałam po cichu.

Uciekałam przed nim przez cały plac zabaw aż w końcu, kiedy zdecydowałam, że idę schronić się w domu, poprosić mamę o pomoc i w ogóle mam DOSYĆ, dopadł mnie przy wyjściu i zagrodził drogę.

Rzucił jakimś wyzwiskiem czy durnym nickiem, który dla mnie wymyślił.

Pamiętam, że się wściekłam. Nabrałam powietrza, wyprostowałam plecy i wysyczałam w jego stronę z całą mocą, jaką miałam w sobie jako dwunastolatka, pewne magiczne słowo.

Słowo tabu.

SPIERDALAJ!

Chłopaka zatkało tak, że mnie wypuścił.

Wróciłam do domu zaszokowana skutecznością swojego działania. Mama zapytała, czemu tak wcześnie, i opowiedziałam prawie całe zdarzenie jej oraz babci, która akurat gościła u nas na obiedzie.

Pominęłam tylko fragment ze słowem tabu. Wstydziłam się, że użyłam Brzydkiego Słowa, mimo że okazało się szalenie efektywne, a poza tym nie wiedziałam, jak moja mama zareaguje. U nas się tak nie mówiło.

A raczej nie mówiły tak kobiety.

Usłyszawszy, że jej ukochane dziecko padło ofiarą prześladowań ze strony jakiegoś chuligana, moja mama poczuła słuszny gniew i jak lwica wyparowała z domu, żeby nagadać draniowi, postraszyć go konsekwencjami i w ogóle żeby mu w pięty poszło.

Podążyłam za nią.

Chłopak na widok mojej ziejącej ogniem matki już nie był wielki i odważny. Już był tylko przestraszonym czternastolatkiem. Patrzyłam na to z satysfakcją, ale potem nastąpiła tragedia:

– Bo, proszę pani, pani córka… nie, ja się wstydzę powiedzieć… – Chuligan odstawiał teatrzyk bardzo bezczelnie, jednak moja matka dała się złapać i pociągnęła go za język. – Ona powiedziała takie Brzydkie Słowo, ja go nie powtórzę, bo było naprawdę straszne…

Oczywiście powtórzył. I oczywiście natychmiast role się odwróciły i to ja byłam ta niedobra. Zawstydzona matka zarządziła powrót do domu, a potem ze świętym oburzeniem opowiedziała przy mnie mojej babci, jaką paskudną, kłamliwą, niewychowaną nastolatką się okazałam.

Babcię – dzielną kobietę, która przetrwała powstanie warszawskie, stalinowskie więzienie, męża-socjopatę i kilka tragedii więcej – ścięło.

Czułam, że to nie w porządku, ale dałam sobie wmówić, że nie wolno mi kazać się odpierdolić komuś, kto mi w jakiś sposób zagraża, przekracza moje granice nietykalności czy poniża. Co ciekawe, moja mama pozwalała na oddawanie chłopakom zaczepek fizycznych i w końcu wywalczyłam sobie w szkole nietykalność, ale wobec przemocy psychicznej bardzo długo byłam bezsilna. Bo ważniejsze było dobre wychowanie niż godność i bezpieczeństwo.

*

Osiem lat później pewien mężczyzna, mój instruktor na kursie prawa jazdy, bardzo intensywnie mnie podrywał, a ja nie umiałam grzecznie dać mu do zrozumienia, że przegina. Wmanipulowywał mnie, prawie trzykrotnie młodszą, w sytuację, której w ogóle sobie nie życzyłam, a ja nie umiałam się przeciwstawić. Czułam się źle, ale grzeczna dziewczynka brała górę. Nie byłam jeszcze na tyle doświadczona, by wyplątać się z tej sytuacji albo na niej jakoś skorzystać. Właściwie nie miałam żadnych doświadczeń z mężczyznami. Ochoczo wykorzystał to przeciw mnie, wmawiając sobie, że mam ochotę na wszystko i jeszcze więcej.

A wystarczyłoby powiedzieć mu „odpierdol się, stary capie! co ty sobie wyobrażasz?!”.

Czy by go zatkało? Na pewno.

Czy by się obraził? Na pewno.

Czy byłoby warto? Bez wątpienia.

*

W końcu nauczyłam się stawiania granic.

Mniej więcej.

Czasami „dobre wychowanie” nadal mnie knebluje.

grzeczna-dziewczynka

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Hehe, dobre wychowanie często w życiu przeszkadza, zbyt często..Ten co ma w nosie wiele rzeczy ma po prostu łatwiej, nie przejmuje się jakimiś dziwacznymi zasadami itp. W sumie wyrobiłam sobie pewną zasadę postępowania, kultura dla kulturalnych a jak ktoś jest chamem to lepiej nie bawić się w skrupuły. I powiem, że to pomaga 😉

    • O tak, to bardzo skuteczna strategia 🙂 Na chamów są jeszcze inne metody, ale czasami po prostu szkoda się wysilać.

  • Niestety jesteśmy wychowywane na grzeczne dziewczynki i czasem godzimy się przez to na rzeczy, które godzić się nie powinniśmy. Na szczęście z poczucia winy się wyrasta. Im wcześniej tym lepiej.

  • Jest różnica między dobrym wychowaniem, a dawaniem sobie w kaszę dmuchać. Tylko cholernie dużo czasu zajmuje rozumienie, kiedy można sobie odpuścić i zadbać o swój tyłek, a nie „co ludzie pomyślą”.

  • Cóż ja mogę powiedzieć… – same here – chyba tyle 😉
    Tylko że ja nadal jestem zbyt grzeczny 😛

  • Ja też mam dużo oporów, choć czasem się we mnie gotuje. Masz rację, to chyba piętno wychowania.
    A nie jesteś czasem z Warszawy? Bo w mojej szkole nauki jazdy też był taki cap :/

    • Jestem z Warszawy. Moja szkoła nauki jazdy była wyjazdowa, ale instruktor również mieszka na stałe w tym mieście. Chociaż obawiam się, że takich capów jest znacznie więcej.

  • Ja jestem dobrze wychowaną ale czy grzeczną? Nie, zdecydowanie nie 😉
    Fajnie piszesz Noe-mi 🙂

    • Dziękuję! 🙂 Miło Cię tutaj widzieć i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej 🙂

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa