Lifestyle Seksualność

Ambasadorka Instytutu Pozytywnej Seksualności

Autorstwa z dnia 5 marca 2017

Zatem byłam w zeszłym tygodniu na szkoleniu z playfightingu, czyli erotycznych (ale jednak nie zawsze) sztuk walki, w których nie ma wygranych i przegranych, bo liczy się dobra zabawa. Playfighting bardzo przypadł mi do gustu. Taki powrót do dzieciństwa czy pierwszych, jeszcze niewinnych flirtów z chłopakami. Pamiętam, jak – jako piętnastolatka – kotłowałam się z kolegą po kanapie. Szarpaliśmy się i przyduszaliśmy poduszkami, spalając kalorie w świetnej atmosferze. Mniej więcej tak wygląda playfighting. A ponieważ poszłam na niego z partnerem, po powrocie do mnie zaczęliśmy realizować nieobowiązkowe zadania domowe, czyli powtórkę z rozrywki. Ciąg dalszy z łatwością możecie sobie wyobrazić. Było gorąco!

Bardzo lubię to, że możemy się bawić, że jest ciekawie, że uczymy się nowych rzeczy. W minionych miesiącach byliśmy razem na wielu szkoleniach i warsztatach w Instytucie: W Poszukiwaniu Pozytywnej Seksualności Wioli Jaworskiej i Patrycji Wonatowskiej, Kręgu Zgody Izy Dziugieł, 50 Twarzach Dotyku Luny, kursie shibari GanRaptora i Slaneesh i teraz na playfightingu z Agatą Loewe i Sarah Martin. Na każdym nauczyliśmy się czegoś nowego. Teraz czeka nas jeszcze Świadomy Kink z Seanim Love i Rosie Heart, a na deser mamy SAR i ASPEX z Patti Britton i Robertem Dunlapem. Jeszcze więcej inspiracji, wiedzy, kontaktów, zabawy, doznań… Warsztaty z rozwoju seksualnego to fantastyczna sprawa. Aha, to także doskonała okazja, by poznać na żywo wiele osób cenionych w branży seksualno-seksuologicznej (to nie to samo!). Na szkoleniach i krótkich czwartkowych spotkaniach [(Nie)winnych czwartkach] bywają bardzo znani i ciekawi ludzie!

Instytut Pozytywnej Seksualności nie jest obecnie moim miejscem pracy (nie licząc dokarmiania fanpage’a Pozytywnej Seksualności), ale ogromnie lubię to miejsce. To jak drugi dom. Ostatnio nawet przypadkiem zostawiliśmy tam z partnerem nasze ulubione podróżne kubki do herbaty. I tak skończyły się nasze relacje na wyłączność z nimi – są tak fajne, że pewnie każdy z nich teraz korzysta.

Piszę o Instytucie, bo wczoraj spędziłam mnóstwo czasu, opowiadając o nim, przedstawiając ofertę i polecając ludziom konkretne szkolenia (polskie i anglojęzyczne). Zdałam sobie sprawę, że Agata Loewe wraz z przyjaciółmi – w tym taką małą, skromną Noemi – stworzyła bardzo ważne miejsce na mapie seksualnej Warszawy. Coś epicko nietypowego dla stolicy katolickiego kraju. Ośrodek, który coraz bardziej liczy się i w Polsce, i za granicą, porównywalny z Tu i Teraz w Nowym Kawkowie. Co ciekawe, Instytut jest już tak popularny i ma tak bogatą ofertę, że za jakiś czas stanie się za mały jak na własny potencjał i trzeba będzie się przeprowadzić gdzieś, gdzie będzie więcej gabinetów i sal warsztatowych… Odczułam nawet wczoraj, że dla pewnych kręgów modnie jest bywać w Instytucie.

Jedyny minus jest taki, że – jak podkreślił jeden z moich rozmówców – te szkolenia są dosyć drogie. 20 zł za (Nie)winny czwartek to jeszcze cena, która nie drenuje kieszeni studenta czy działacza, ale niektóre wydarzenia, zwłaszcza te dłuższe, to już kilkaset złotych. Czasami kwota jest czterocyfrowa. No ale za jakość się płaci. Trenerzy oferujący rozwojowe szkolenia też cały czas się kształcą i muszą móc sobie na to pozwolić.

Ciekawi mnie, kiedy dojrzeję do zaoferowania własnego szkolenia lub poprowadzenia grupy. Powoli coś mi się klaruje, ale jeszcze długa droga przede mną…

Aha, już wiem, o czym napiszę magisterkę.

TAGI
PODOBNE WPISY
NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa