Praca i kariera Rozwój osobisty

Autopromocja czyli pozycjonowanie się w ludzkiej świadomości. Pierwsze kroki

Autorstwa z dnia 1 października 2015
Większość z nas ma problem z autopromocją. O ile umiemy chwalić i promować innych (Zobacz jaki świetny wpis o poszukiwaniu pracy napisała Ida! Koniecznie musisz go przeczytać!), o tyle siebie – już nie bardzo.

Wynika to bezpośrednio z przykazu, byśmy byli skromni i nie wyskakiwali przed szereg. Kto z nas w dzieciństwie był chwalony za wysokie mniemanie o sobie i swoich dziełach? Raczej wytresowano nas abyśmy stali jak te słupy, najlepiej ze spuszczoną głową, i czekali aż ktoś nas zobaczy, doceni i pochwali. W efekcie brakuje nam pewności siebie, mamy pełno kompleksów i nieustannie koncentrujemy się na swoich brakach. A już żebyśmy mieli powiedzieć „jestem dobra w tym i w tym”?

Czy Was też kiedyś wyśmiano, kiedy powiedzieliście, że coś umiecie robić dobrze? A może „tylko” boicie się takiej reakcji? Jeśli tak, to mamy coś wspólnego. I rzeczywiście, wielu ludzi – także naszych przełożonych – stać na takie podłe podcinanie skrzydeł. Jednak trzeba, po prostu trzeba nauczyć się ich ignorować. I dalej robić swoje. Na szczęście są również bezpieczniejsze sposoby – takie, które nie wymagają umiejętności pochwalenia się wprost.

Autopromocja to w znacznej mierze budowanie świadomości marki. Tylko tym razem to Ty jesteś marką, a nie Coca-Cola czy Zombie Samurai. Nie wiem, czy czytasz bloga Pawła, ale na pewno kojarzysz Coca-Colę. Wiesz, słodki brązowy napój, co roku ma fajne reklamy świąteczne. Pewnie wzbudza w Tobie jakieś emocje. Może nawet czujesz teraz pragnienie.

Bardzo często nie zdajesz sobie sprawy z tego, że jesteś marką dla swoich znajomych. Jeśli wszyscy przychodzą do Ciebie z tym samym, na przykład „napraw mi komputer” albo „poleć mi fajne anime”, albo „co mi dolega?”, to znaczy, że kojarzą Cię jako specjalistę w tej dziedzinie. Możesz mieć więc wyrobioną opinię jako ekspert od spraw komputerowych albo największy fan anime w okolicy.

Jak to się stało? Ano, udało Ci się wypromować. I to często nieświadomie!

Teraz możesz to wykorzystać.

Zidentyfikuj, w jakiej dziedzinie jesteś ekspertem w oczach swojego otoczenia, a następnie prześledź, co doprowadziło Twoje otoczenie do takiego wniosku. Postaraj się wychwycić wszystkie swoje mniej lub bardziej świadome działania.

Spisz swoje przemyślenia na kartce.

Podpowiem Ci jedną rzecz: prawdopodobnie okazało się, że często o tym czymś mówisz. Na przykład przychodzisz do znajomego i mówisz „właśnie naprawiłem komputer Iksińskiego”. Albo przy kimś kupujesz czasopismo komputerowe. Lub w rozmowie z laikiem ekscytujesz się najnowszym osiągnięciem technologicznym, a kiedy przypadkiem poznasz na imprezie drugiego eksperta, to nie istniejecie dla świata.

W ten właśnie sposób możesz się w miarę bezboleśnie wypromować. Działa to trochę na zasadzie pozycjonowania: im więcej razy zrobisz lub powiesz coś związanego z tematem X, tym bardziej na wierzchu będziesz w świadomości kogoś ze swojego otoczenia. I jeśli Twojemu znajomemu zepsuje się komputer, prawdopodobnie będziesz pierwszą osobą, o której pomyśli.

Zbieraj punkty do reputacji. Rób swoje, rób to dobrze i koniecznie mów o tym, co robisz.

Pamiętaj też o częstych aktualizacjach – nie tak częstych, żeby zamęczyć otoczenie, ale na tyle, by ludzie wokół Ciebie mieli silne skojarzenie: Ty – naprawa komputera (czy to, w czym jesteś super). Z czasem ludzie zaczną Cię rekomendować innym („Popsuł mi się komputer. Znasz może kogoś, kto by mi go naprawił?” „Idź do Iksińskiego!”). Im większą sieć „linków” zbudujesz, tym częściej ludzie będą przychodzili właśnie do Ciebie.

Być może jesteś szczęściarzem i ludzie już kojarzą Cię z tym, na czym zarabiasz lub z czym pragniesz być kojarzony w inny sposób. Ale czasami jest inaczej – chcesz się wypromować jako, powiedzmy, redaktor, a tu wszyscy kojarzą Cię z anime! Co wtedy?

Wtedy właśnie przydaje się świadomość, w jaki sposób udało Ci się wypromować jako ekspert od anime. Znajdź wszystko, co działa. Możesz podpytać znajomych („Jak to się stało, że kojarzysz mnie z anime?”), być może podpowiedzą Ci coś ciekawego. A kiedy już będziesz dysponować listą działań, które Cię wypromowały jako eksperta w tej dziedzinie – skopiuj ją!

Pamiętaj, zawsze rób to, co działa. A jeśli coś działa, to rób tego więcej! Czerp ze swoich doświadczeń, powielaj sukcesy i unikaj powtarzania błędów (nie działa? rób mniej!). To zasada, która przyda Ci się w każdej dziedzinie Twojego życia (jest wręcz jednym z filarów Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach).

W ten właśnie sposób możesz się wypromować bez mówienia wprost przerażającej frazy „jestem super w tym i w tym”. Pozwól, by o Twojej reputacji świadczyły nie tylko Twoje słowa, ale i Twoje działania oraz opinie innych – jak największej grupy innych – a w ten sposób kiedy już powiesz, że jesteś super, dla wszystkich włącznie z Tobą będzie jasne, że stwierdzasz oczywistą oczywistość.

Na koniec mam dla Ciebie wyzwanie. Napisz w komentarzu z czym ludzie Cię kojarzą i dlaczego. Powodzenia!

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Izabela Pandora Próchniak

    To z pracą ciekawe, ale zależy od stopnia biedy i desperacji. Na początku szukałam pracy z wykluczeniem call center, ale szybko się okazało, że to luksus na jaki mnie nie stać w mieście stojącym call centerami XD. Potem to już każdej z cc włącznie, bo jak się nie ma co się lubi… to się nie lubi i tak chłamu, jaki się znajdzie, ale trudno. Dlaczego nie chcą kobiet na grabarzy ;__;? Za to Twój wpis fajny i mam nadzieję przyda się jednej znajomej, która szuka pomysłu na wypromowanie siebie.
    Swoją drogą autopromocja idzie mi świetnie, tylko od d… strony. Kojarzę się z cynizmem, narzekaniem i biedą, a to wszystko zasługa mojej ciężkiej pracy w tym dumnym kierunku! Chwileczkę…

    • Hej, ale im bardziej szukasz „wszystko jedno jakiej pracy”, tym większe prawdopodobieństwo, że w ogóle niczego nie znajdziesz! Z tak określonymi oczekiwaniami (a więc i kwalifikacjami, i doświadczeniem) pracodawca co najwyżej wręczy Ci ulotki do roznoszenia. Bo z mopem to już może nie chcieć ryzykować, w myśl zasady, że jak ktoś jest do wszystkiego…

      • Izabela Pandora Próchniak

        Ale skąd pracodawca ma wiedzieć, że szukam wszystkiego :D? Wiadomo, że mydlimy sobie wzajemnie oczy „samorozwojem” i tak dalej, CV też jest profilowane pod daną firmę. Standard, kto dziś tak nie robi… I jak nie szuka się powyżej kwalifikacji (nie mam żadnych), to znalezienie pracy może zająć faktycznie masę czasu. Nawet tydzień! Dłużej jeszcze mi się nie zdarzyło…
        Narzekam nie na to, że trudno na rynku o pracę, tylko raczej o to, że naprawdę trudno o dobrą pracę. Choć umówmy się mam bardzo wygórowane wymagania, np. przestrzeganie kodeksu pracy :P.

        • Profilowanie CV pod określoną firmę jest dobre i wskazane, ale dlaczego najpierw nie sprofilować sobie ścieżki kariery?
          Ludzie rzucają się na „jakąkolwiek” pracę i zapominają w tym wszystkim o wytyczeniu sobie ścieżki kariery. A z kursem na coś konkretnego (u mnie to ostatnio byłaby agencja marketingowa celująca w obecność w internecie, ale na razie wolę freelancing) łatwiej jest i szukać pracy przynajmniej jako tako zbieżnej z celem, i uzupełniać kwalifikacje – czy to w podobnych pracach, czy to w czasie wolnym, czy jako osoba bezrobotna. No i przyjemniej się pracuje wiedząc, że praca – choć nie jest wciąż szczytem marzeń – przynajmniej minimalnie przybliża nas do obranego celu.
          Ponadto jeżeli ma się jasną wizję siebie, to bez porównania lepiej wypada się na rozmowach kwalifikacyjnych i o wiele, wiele łatwiej jest dostać pracę. Doświadczeni rekruterzy potrafią wyłapać i odsiać osoby z przypadku oraz desperatów.

          • Izabela Pandora Próchniak

            Mam wytyczoną, i masz rację w tym co piszesz. U mnie problem polega na tym że bez szkoleń nie jestem w stanie dostać nawet stanowiska prowadzącego „do”. Dlatego najpierw muszę znaleźć cokolwiek, żeby odłożyć odpowiednio dużą sumę pieniędzy, która pozwoli mi na wyjazd i szkolenie :).

          • Ach. Znam ten ból 🙁 A nie masz może sensownego planu B na teraz? Niektórzy robią tak, że wytyczają sobie ścieżkę kariery, dzięki której zarobią na drugą ścieżkę kariery. To zajmuje więcej czasu, ale bywa, że się sprawdza.

          • Izabela Pandora Próchniak

            Miałabym, ale musiałabym zmienić miasto. Zastanawiam się nad tym poważnie :).

    • Ida

      A ja bym chciała zapytać, w jaki sposób traktujesz to cc? Czy jako coś tymczasowego, co pozwala Ci zarobić na życie i jednocześnie spokojnie szukać czegoś innego, bardziej interesującego? Czy już jako docelowe miejsce pracy?

      • Izabela Pandora Próchniak

        Tylko tymczasowe, bo naprawdę nie jestem w tym dobra. Albo chociaż przeciętna. Nikt nie lubi wykonywać pracy w której się nie sprawdza.

  • Autopromocją mam jeden problem. Czasu. Osiągnięcie rezultatu, który uznam za pozytywny zajmuje mi go więcej niż w wypadku promowania innych. Nadmiar profesjonalnej ostrożności, zbyt mało dystansu do siebie. W końcowym efekcie osiągam rezultaty ponad zakłądane.
    Po czym rozpoznają mnie ludzie ? – rozpoznają Markę osobistą. Zbudowaną na niepowtarzalnym dobranym zestawie cech i osobliwym stylu komunikacji.

  • Dużo konkretnych informacji. Świetny wpis, pozdrawiam 🙂

  • W sumie jakoś nigdy nie patrzyłem pod tym kątem. Dobry wpis 🙂

  • Dziękuję przede wszystkim za umieszczenie mojego banerka:). A jeśli chodzi o autopromocję, to zawsze miałam z tym problem, nigdy nie miałam się „sprzedać”. Jestem z tych osób, co robią swoje i za dużo na ten temat nie gadają. Dopiero jak zaczęłam prowadzić bloga, to trochę się rozkręciłam, ale to też jest coś innego, ponieważ nie chwalę siebie, tylko mojego bloga:)))))

  • Maupa kosmiczna

    Ludzie kojarzą mnie z rysowaniem, bo ja ciągle coś rysuję. Widzą to i już nie raz zwracali się do mnie z prośbą o namazanie czegoś. Jedyny problem polega na tym, że grafika to nie jest coś, co chcę wykonywać zawodowo. Wiem, że mój entuzjazm by się bardzo szybko skończył, bo ja często coś zaczynam, a rzadko kończę. Mam masę wizji i pomysłów, które porzucam na rzecz kolejnych i kolejnych. To by była dla mnie katorga, nawet jeżeli perspektywa tworzenia kreskówek albo grafik do gier czy okładek do książek jest kusząca.

  • Już po przeczytaniu kilku wersów chciałam podpisać się pod tym, co napisałaś obiema rękami! Jak ja nie cierpię takiej fałszywej skromności… Mówi Pani po angielsku? No, troszeczkę – odpowiada osoba, która ma certyfikaty albo przez pół życia udzielała korków z angielskiego…
    Faktycznie mamy to do siebie, że umniejszamy swoje zasługi i umiejętności, ale po co? To nie przełożeni czy krytykanci (nie wiem, czy istnieje takie słowo, ale chodzi o osoby, które chętnie krytykują innych) tylko my sami umniejszamy się na starcie.
    Przez długi czas to także był mój błąd – zwłaszcza, jeśli chodzi o języki obce. Znajomi wiedzieli, że doskonale porozumiem się po angielsku i radzę sobie po niderlandzku ale ja uparcie, że po angielsku to tylko trochę a po niderlandzku wcale. Na szczęscie zmieniłam nastawienie 🙂
    Wszyscy moi znajomi kojarzą mnie z Holandią 🙂 Wszem i wobec zawsze i wszędzie opowiadam, że to moje eldorado 😀 Jak to wykorzystać póki co nie wiem, aczkolwiek pracuję nad tym.
    Pozdrawiam! 🙂

  • zaciekawiony

    Jestem dobry w rozwiązywaniu problemów. Płacą mi za to. Czasami nie płacą, ale i tak rozwiązuję ich problemy.

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa