Seksualność

„Nie chcę mieć dzieci, a on kiedyś tak” i inne powody do rozstania in spe

Autorstwa z dnia 7 maja 2017

Do podzielenia się swoimi rozważaniami i doświadczeniami zainspirowała mnie znajoma z grupy Proseksualnej: Ludzie sekspozytywni, która poruszyła wątek bezdzietności z wyboru i zapytała między innymi o to, czy da się wtedy stworzyć szczęśliwy związek z kimś, kto dziecka chce.

Monogamiczne, heteroseksualne związki zwykle dążą do celu, jakim jest zamieszkanie razem, założenie wspólnie rodziny (z dzieckiem lub kilkoma) i starzenie się razem, „dopóki śmierć nas nie rozłączy”. Bezdzietność z wyboru jest odstępstwem, które naraża parę na konflikt „ja chcę dziecka, a ty nie i czyje na wierzchu” i z definicji jest jednym z powodów do rozstania się. Jest też szkoła, która mówi, że lepiej w takiej sytuacji rozstać się jak najszybciej… i ludzie, którzy nie byli w stanie tak postąpić i teraz żyją z widmem rozstania w bliżej nieokreślonej przyszłości. I się go boją.

Moim zdaniem – niesłusznie.

Kilka lat temu nauczyłam się, że większość bliskich związków, w które wejdę, będzie „na jakiś czas”, a nie „do końca życia”. Zrozumiałam, że z moją konstrukcją psychiczną i potrzebą niezależności i realizowania siebie przeważającą znacząco nad potrzebą zakładania rodziny, domu etc. pójdzie w parze to, że mój aktualnie najlepszy partner (wówczas fikcyjny) z czasem odejdzie w swoją stronę lub zostanie z tyłu i będzie mnie powstrzymywał. Dziecka nie chcę. Wychodzę z założenia, że lepiej nie być matką niż być chodzącym koszmarem i jeszcze mieć tego świadomość.

Dodatkowo wolę starszych mężczyzn, więc muszę mierzyć się z tym, że mój ukochany będzie kiedyś stary i niedołężny, a ja dalej będę w pełni sił – i co wtedy? Będę się nim opiekowała, czy nie? A jeśli on umrze? Przecież nie zostanę smutną wdową w czerni do końca życia…

To odkrycie ułatwiło mi wchodzenie w relacje, bo nie zadręczam się już tym, że pewnie z czasem się rozstaniemy lub z innego powodu przestaniemy być razem. Po prostu TERAZ jest nam najlepiej – i na TERAZ się koncentruję. Oraz na relatywnie bliskiej przyszłości.

Zastanawiacie się, jak to działa na co dzień?

To tak, jak z wyborem miejsca zamieszkania – wybieram mieszkanie najbardziej odpowiadające moim bieżącym potrzebom, mając gdzieś w tle świadomość, że być może moje potrzeby ewoluują w czasie. Aktualnie mieszkam na Bródnie: daleko od centrum, ale w spokojnej okolicy z dużą ilością sklepów i dobrym dojazdem wszędzie. Mieszka mi się tu bardzo dobrze od kilku lat. Choć wynajmuję to miejsce od znajomej, a zatem prawdopodobnie tu nie umrę, nie tylko kupuję nowe zasłonki i dywaniki dopasowane do tego mieszkania, ale także zamierzam wkrótce zainwestować w nowe meble. Za jakiś czas może okaże się, że wolę kawalerkę w Centrum albo dom w Jankach. Teraz dobrze mi tutaj i tutaj jest mój dom. Oraz koty.

(Koty też odegrały swoją rolę w lekcji o tym, że większość najbliższych istot nie jest dana nam na zawsze. Obecnie jest ze mną trzecie pokolenie tych cudownych zwierzątek. Za dziesięć lat pewnie już ich przy mnie nie będzie. Przygarnę kolejną parę).

Wracając do partnerów, aktualnie jestem poliamoryczna z naciskiem na heteroseksualność i nic nie wskazuje na to, że się to zmieni. Mam trzydzieści jeden lat, moi mężczyźni są ode mnie wyraźnie starsi i wszyscy, co do jednego, mają swoje dzieci. Koncentruję się – wraz z nimi jako niezastąpionym wsparciem – na ułożeniu sobie życia zawodowego, a reszta spraw schodzi na dalszy plan. Ale mam świadomość, że kiedy będę mieć czterdzieści jeden lat, moje potrzeby będą inne. Istnieje możliwość, że będą je zaspokajali inni ludzie.

Co mnie charakteryzuje, to łagodne rozstania. Jestem w dobrych kontaktach z większością moich byłych i niedoszłych, więc prawdopodobnie z czasem jeszcze doszlifuję umiejętność rozstania się zanim się znienawidzimy lub wszystko obumrze. To oznacza, że nawet jeśli rozstanę się z którymś z moich obecnych najbliższych mi mężczyzn, to on nie zostanie sam. Jeśli będę komuś potrzebna na starość – to będę przy nim jako jego przyjaciółka. Liczę na wzajemność.

„Relatywnie bliska przyszłość” z czasem pewnie ewoluuje. Kto wie, może nawet będę z kimś mieszkać przez 10 lat i będziemy mieli razem parkę kotów. Życie układa przeróżne scenariusze, więc i taki jest możliwy.

Ale nie trzymam się myśli o „dopóki śmierć nas nie rozłączy”, bo to jeszcze nie ten czas, żeby o tym myśleć.

Kiedy pierwszy raz zetknęłam się ze zbliżoną koncepcją u (monogamicznej) terapeutki par, Barbary de Angelis, miałam dwadzieścia lat i naprawdę myślałam, że założę rodzinę  z moją ówczesną partnerką. Byłyśmy zaręczone, miałyśmy wybrane imię dla naszej córeczki (Tosia) i w ogóle, więc idea, że pięćdziesięcioparoletnia autorka książek o związkach ma za sobą szereg mniej lub bardziej udanych miłosnych relacji była dla mnie dziwna… i bardzo świeża. Nie przyswoiłam jej wtedy jako własnej – no bo przecież wierzyłam w Tosię i w „póki śmierć NAS nie rozłączy” – ale kiedy przyszło rozstanie, myśl, że moja narzeczona mogła być tylko etapem w moim życiu, pomogła mi dojść do siebie.

Teraz nie wymyślam już kolejnych Tosi, tylko buduję teraźniejszość i najbliższą przyszłość. Dzięki temu wiodę spokojne, pozbawione lęku życie (a zaczynałam jako border z „nieopuszczajmnie!”, więc rewolucja była kompletna). Jeśli przyjdzie zmiana – no to przyjdzie, i się z nią prędzej czy później pogodzę.

Polecam taką perspektywę. Jeśli Twoje życie odbiega od Jedynej Słusznej Narracji – znajdziesz w niej wytchnienie.

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Jacek Zdynowski

    Też mi to tak wygląda, choć piszę z pozycji męża i ojca 2 synów. Trochę pracy mentalnej jednak musiałem wykonac, żeby sobie to mieć poukładane w głowie. Fajne to o kotach. Też mam i uwielbiam. Mają wolność i fajne życie ale płacą za to szybszym przemijaniem. Uczą.

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Prowadzę dwa blogi: profesjonalny (noemi.help) i osobisty (noemi.life). Tu piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa