Seksualność Żyć mimo depresji

Co słychać jesienią?

Autorstwa z dnia 21 października 2017

Miałam już skasować tego bloga, ale przypadkiem przedłużyła mi się ważność domeny o kolejny rok. Tak więc wciąż tu jestem i może coś będę pisać, choć szczerze mówiąc, obecnie nie bardzo czuję tego bloga i nie bardzo mam czas na myślenie o kolejnych wpisach. Taki lajf. Założyłam wersję bardziej profesjonalną, noemi.help, na którą przeniosłam niektóre wpisy stąd i z przeszłości, ale tam też jakoś nie publikuję. Może z tego wyrosłam?

Po kilku dniach lata jesień powróciła na dobre do Polski: dzisiaj mgła i deszcz, a mnie nigdzie nie chce się wychodzić. Wczoraj zmieniłam jeden z leków na nowy, bardzo nowoczesny i upiornie drogi: jedna tabletka kosztuje około 8 złotych. Ciekawi mnie, czy jest wart swojej ceny. Podobno jest znacznie bezpieczniejszy i bardziej skuteczny niż to, co brałam do tej pory. Spędziłam także wieczór, tłumacząc mojemu nowemu Współlokatorowi uroki swojej choroby: wydawało mu się, że muszę brać leki z powodu doświadczanego stresu. Och, gdyby to było takie proste… Opowiedziałam mu o objawach, wyjaśniłam korygujące działanie leków i ich pozytywny wpływ na osobowość i chyba wreszcie pojął, co mi jest. Muszę przyznać, że nawet nie pojmując, był bardzo wspierający.

Niestety zmiana leku łączy się z cierpieniem: nie biorę już mojego normalnego antydepresanta, a bez niego cała moja kompozycja leków, wypracowana przez dwa ostatnie lata, wzięła w łeb. Teraz nie zgadzają się dawki i godziny przyjmowania leków, a ja mam drugi dzień silne stany depresyjne i lękowe. Masakra. Dzisiaj na przykład czułam się winna niczym morderczyni, bo nie miałam energii, żeby pomóc Współlokatorowi sprzątnąć łazienkę. Nie miałam nawet siły stać i z nim gadać. Uciekłam z płaczem pod kołdrę. Pociesza mnie tylko myśl, że za kilka dni będzie znowu dobrze.

W ogóle to kilka miesięcy temu pojawił się nowy blog osoby chorującej na bipolara: ChADonistka. Bardzo wartościowa rzecz. Wpisy pojawiają się stosunkowo rzadko (niestety), ale są bardzo dobre merytorycznie i jeżeli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o tej chorobie, o psychoterapii lub w ogóle o zdrowiu psychicznym – bardzo zachęcam Cię do lektury i zostawienia lajka. Staram się intensywnie komentować poszczególne artykuły, więc znajdziesz tam sporo mnie.

Z pozytywów: kończę wreszcie, po roku, pierwszy tom „Dziennika Coachingowego” Kamili Rowińskiej i Kamili Kozioł. Muszę przyznać, że uzupełnianie go sporo zmieniło w moim podejściu do siebie. Jestem też bardzo dumna, że – mimo poślizgów – dobrnęłam jakoś do 91. dnia! To taki mały dowód na moją wytrwałość. Uszkodzoną chorobą, ale jednak obecną.

A niedawno byłam w Krakowie i od paru dni zapełniam swój Instagram galerią zdjęć z wystawy „50 twarzy seksu”. Bardzo ciekawa kolekcja! Dostałam też w prezencie komplet 20 opakowań zapałek z XIX-wieczną sztuką erotyczną Japonii (shungą) – kiedyś będę go prezentować w moim gabinecie, a na razie stoi na półce z książkami o seksie. Zdjęcie pewnie wrzucę, kiedy będą bardziej sprzyjające warunki atmosferyczne. Na razie w moim pokoju jest upiornie ciemno. Nawet teraz palę sztuczne światło. Wiosno, przybywaj!

TAGI
PODOBNE WPISY
NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa