Praca i kariera Rozwój osobisty

Człowiek orkiestra, czyli Noemi snuje wielkie plany

Autorstwa z dnia 10 września 2016

W najnowszym „Coachingu”, 5/2016, jest całkiem ciekawy warsztat (znaczy zbiór instrukcji do ćwiczeń, które musisz wykonać metodą papier-ołówek-mózg) dla tych, którzy wahają się nad wyborem swojej kariery, bo mają wiele różnych zainteresowań. Polecam, fajne narzędzia do introspekcji. Skorzystałam z nich bardzo.

Stale krystalizuje mi się obraz Noemi-w-przyszłości. Wciąż Powracam do Siebie po Wielkim Kryzysie z 2013 roku, choć teraz już właściwie przeskoczyłam w rozwoju Noemi z 2012 roku (haha, wtedy nawet nie przypuszczałam, że kiedykolwiek stanę się jakąś Noemi!).

Faktem jest, że pokonanie kryzysu czyni nas mocniejszym, a poza tym te wszystkie lata, które minęły od mojego spektakularnego nieukończenia studiów nie są zmarnowane: wiele się nauczyłam, nawiązałam mnóstwo wartościowych znajomości z fantastycznymi ludźmi, lepiej zrozumiałam siebie i świat wokół mnie oraz zrezygnowałam z marzeń, które prowadziły mnie do świata pełnego szczurów ścigających się w wyścigu po sukces. Dowiedzenie się, kim nie jestem, to również cenna lekcja.

W warsztacie z „Coachingu” pierwszym ćwiczeniem było „Co cię powstrzymuje?”. Odpowiedź znałam od razu. Strach. Wciąż boję się mojej przyszłości, choć od wczoraj znacznie mniej, bo wiem, że nie będę sama jedna, że mogę nawiązać kontakty z ludźmi robiącymi z grubsza to samo, wspierającymi i chętnie dzielącymi się swoimi doświadczeniami.

Jednocześnie niemal przeczytałam, w tym samym numerze, czyjąś opinię, że sukces to jedna wielka ściema, bo sprowadza się do spełnienia oczekiwań Innych. I rzeczywiście. To nie JA decyduję o tym, czy odniosłam sukces. To Inni są wyznacznikiem osiągniętego sukcesu, to ich „awww, Noemi jest człowiekiem sukcesu” miałoby być moim punktem odniesienia.

A ja pierdolę taki sukces. Ja chcę po prostu robić, to co kocham i w czym jestem najlepsza. Mam coraz bardziej precyzyjną wizję siebie w przyszłości, która jest tak naprawdę… wizją mnie. Tylko uczącą się stale nowych rzeczy, poszerzającą warsztat i możliwości działania, zwiększającą i dywersyfikującą dochody. To inna wizja, niż miałam kiedyś, gdy widziałam przepaść pomiędzy sobą teraz, a zbiorem imponujących mi ludzi i ścieżek kariery – do wyboru, do koloru.

Dotarło do mnie ostatnio, że nie chodzi o to, bym była Modelowym Psychologiem, o jakim uczyłam się na studiach, bo Modelowy Psycholog nie istnieje. To tylko idea przedstawiona podczas pięcioletniego kursu z podstaw zawodu. Będę pracowała sobą. A ja modelowa nie jestem. Mam doświadczenia, które czynią mnie Unikalną Osobą z Wieloma Zainteresowaniami, a nie pieprzonym Modelowym Psychologiem. Mam znajomych, którzy głoszą rewolucyjne tezy nie do pomyślenia dla Towarzystw Modelowych Psychologów. Żeby dołączyć do ich grona, musiałabym zrezygnować z ostatnich lat mojego życia: okroić swój bagaż, poglądy i w ogóle siebie samą. Musiałabym zrezygnować z bycia Noemi sięgającą w pracy do własnych licznych zasobów i stać się… jedną z wielu.

Bycie jedną z wielu nie jest dla mnie. Jak powiedziała mi doradczyni zawodowa  z UP w przebłysku jasnowidzenia (dam głowę, że korzystała z parapsychologii w swojej pracy, tylko że wróżyła mi z wystandaryzowanego testu psychologicznego, a nie z rozkładu Tarota), ja jestem taką osobą, która musi mieć swój dom, swój dach i nawet dym z komina musi być mój. Mój, czyli najnoemijszy na świecie. A nie taki, jak ma każdy.

Będę się wyróżniać, bo ja się zawsze wyróżniam. Będą mnie hejtować, bo ciemna masa zawsze hejtuje odmiennych. Ale co tam. Będę unikalna. Bo nie ma nikogo innego, kto przeżyłby to co ja, przeszedł taką samą ścieżkę kształcenia, poznał tych samych ludzi, przeczytał te same książki i miał taki sam zbiór talentów – a to wszystko ma znaczenie i to wszystko może być moim atutem.

W ten sposób będę także robiła to, co mnie aktualnie interesuje, płynnie przechodząc od tematu do tematu. Swobodnie zrobię i kurs seksuologii (byle na Zachodzie), i doradztwo zawodowe, i marketing internetowy. Nie muszę się zamykać w jednej szufladce. Najlepsi czerpią z wielu źródeł wiedzy i tworzą autorskie programy.

Będę Noemi. Howgh.

PS. Zaczęłam planować, gdzie będzie mój gabinet, jak go urządzę i do czego będzie mi służył. Przeniosę tam wszystkie moje książki poza beletrystyką (to również moje narzędzia pracy, koleżankom wielokrotnie pokazywałam jakiś ciekawy fragment niedawnej lektury), postawię komputer z drukarką (do drukowania materiałów ad hoc) i trzy wygodne fotele ze stolikiem. Będzie też przestrzeń z czajnikiem elektrycznym i ekspresem do kawy z obowiązkowymi wesołymi kubeczkami oraz głośniczki do puszczenia ulubionej muzyki klienta (Spotify <3) albo jakiejś fajnej medytacji, a ściany pomaluję na jakiś jasny kolor. O, i jeszcze sofa – gdzieś się trzeba relaksować. I świeczki oraz kominek do aromaterapii i tworzenia fajnego klimatu. A w szafeczce mniej typowe narzędzia, takie jak karty do wróżenia czy akcesoria erotyczne do demonstracji/odsprzedaży. I stosik poduszek oraz flipchart i ekran na wypadek warsztatów/grupy wsparcia, ale to w dalszej kolejności. Taak. Idealne miejsce pracy, w którym będę się czuła jak w domu.

Ale to za jakiś rok. Na razie zdobędę ten durny dyplom psychologa, żeby wreszcie otworzyć sobie drzwi do Wielkiego Świata Nieograniczonych Możliwości.

PS2. Pamiętacie mój planer? Sprawdził się idealnie, korzystałam z niego przez cały rok bez tygodnia przerwy! Za dwa tygodnie ruszam z kolejnym. Gorąco polecam!!!

TAGI
PODOBNE WPISY
NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa