Seksualność

Czym jest Pozytywna Seksualność?

Autorstwa z dnia 1 listopada 2016
Dość często na moim blogu przewija się fraza „pozytywna seksualność”, nigdy jednak nie wyjaśniam bliżej, o co w niej chodzi, zostawiając Czytelniczki i Czytelników w niewiedzy. Pora nadrobić zaległości!

Pozytywna Seksualność to zapożyczone z Zachodu, ale i inspirujące się intensywnie Wschodem podejście do seksu i seksualności, którego naczelnym hasłem jest safe, sane, consensual (bezpiecznie, świadomie i konsensualnie, czyli za zgodą wszystkich zaangażowanych stron).

Oznacza otwartość na wszystko, co spełnia trzy powyższe warunki, w tym zwłaszcza nietypowe upodobania i tożsamości seksualne oraz wybory życiowe związane z seksem i seksualnością. Przykłady? Pozamainstreamowe orientacje seksualne, transpłciowość, BDSM i fetysze, Tantra, poliamoria i otwarte związki, seksualność osób niepełnosprawnych, komercyjne usługi seksualne, ale także aseksualność i celibat – tyle w tej chwili przychodzi mi do głowy, ale świat seksualnych upodobań jest znacznie bogatszy i wykracza poza wyobraźnię Twoją i moją. Wszystko może być seksualne!

Uwaga.  Chodzi tu o otwartość poznawczą, o akceptację dla ludzkich wyborów, a nie o własną zgodę na wszystkie aktywności! To znaczy, że mogę być seks-pozytywną heteroseksualną (khe, khe) katolicką dziewicą (khe!), czekającą na Tego Jedynego, z którym zamierzam być aż do śmierci (khhh!), ale równocześnie dawać innym prawo do życia w zgodzie z ich własnymi potrzebami i wartościami.

Pozytywna Seksualność nie jest więc tożsama z rozpustą (choć też nijak jej nie dyskredytuje, o ile oczywiście spełnia ona te trzy kluczowe warunki), ale stanowi przeciwwagę dla negatywnego, pełnego lęku i uprzedzeń podejścia do seksu, rozpowszechnionego (niestety!) w naszej kulturze.

Pozytywna Seksualność jest z definicji wolna od homofobii, transfobii i innych uprzedzeń. Tym samym gdzieniegdzie wchodzi w dyskurs z radykalnym feminizmem, który na przykład wyklucza transpłciowe kobiety, neguje każdą pornografię oraz zakłada brak konsensualności pomiędzy każdą osobą świadczącą usługę seksualną, a jej klientem. Ze wszystkich tych postaw przebija lęk przed różnorodnością. A lęk nie jest pozytywny. Tak więc nie wszystko, co wydaje się alternatywą wobec spatriarchalizowanego, seks-negatywnego podejścia, jest uważane za nacechowane pozytywnie.

To, co również nie jest seks-pozytywne, to przemoc i nadużycia. Seks z osobą nieprzytomną, która nie wyraziła nań zgody, nijak nie jest pozytywny, podobnie jak nie uznajemy pedofilii pozytywnej (bo dziecko nie może świadomie wyrazić zgody).

Natomiast bardzo bliski idei Pozytywnej Seksualności jest rozwój osobisty w tej sferze. Możemy go rozumieć na wiele sposobów: od zaciekawienia poznawczego różnymi aspektami ludzkiej seksualności, poprzez rozwój świadomości swojego ciała i kompetencji w zakresie rozmawiania o seksie, aż po poszerzanie wachlarza swojej seksualnej ekspresji o nowe aktywności.

Chciałabym tu napisać, jaka jest osoba pozytywnie nastawiona do seksu, ale byłoby to narzucaniem moich własnych przekonań i ocen. Bo Pozytywna Seksualność to ideał, który każde z nas rozumie na swój sposób. Dążymy do niego różnymi ścieżkami, pamiętając o tym, że nie wzięliśmy się znikąd: każde z nas ma swój bagaż doświadczeń, swoje postawy, swoje wartości, a także swoje lęki. Nie należy się ich wstydzić ani je przewalczać na siłę. Jeśli mam traumę na jakimś tle albo pochodzę z bardzo radykalnego domu, oczywistym jest, że mam swoje granice, że czegoś nie zaakceptuję, że coś nie będzie mi się mieściło w głowie albo że w pewnym momencie odczuję przesyt.

Będąc w nurcie Pozytywnej Seksualności nie muszę i nie powinnam zgadzać się na wszystko – hasło bezpiecznie, świadomie i konsensualnie dotyczy także (a nawet przede wszystkim!) asertywnej troski o siebie samego: zrozumienia swoich wewnętrznych głosów i uszanowania ich przy jednoczesnym nieranieniu i nieograniczaniu nikogo innego. Czasami efektem pracy nad sobą będzie więc odejście od wymuszonego „tak (ale)” i nauczenie się powiedzenia spokojnie i głośno „nie, tego nie lubię i nijak nie zaakceptuję”. I to będzie jak najbardziej seks-pozytywne!

Pozytywna Seksualność nie jest końcowym efektem myślenia o ludzkiej seksualności: już jakiś czas temu zauważono jej ograniczenia, których efektem jest wyłonienie się Seksuologii Krytycznej, która wnikliwie przygląda się takim kontrowersyjnym zagadnieniom, jak na przykład chemsex (seks pod wpływem używek), seks z robotami albo age of consent (właściwy dla danego kraju minimalny wiek, od którego można legalnie podejmować aktywności seksualne).

Główną propagatorką Pozytywnej Seksualności w Polsce jest moja przyjaciółka i założycielka warszawskiego Instytutu Pozytywnej Seksualności, dr Agata Loewe. Jeśli ta idea jest Wam bliska, gorąco zapraszam Was na fanpage Pozytywnej Seksualności (który współprowadzę) i fanpage Instytutu Pozytywnej Seksualności. Na pierwszym znajdziecie ciekawe artykuły, zabawne obrazki itp. treści, a na drugim – informacje o najnowszych wydarzeniach organizowanych przez Instytut, w tym przede wszystkim warsztatach rozwojowych i Nie/winnych czwartkach, podczas których możesz przyjrzeć się różnym obliczom Pozytywnej Seksualności i poznać osoby, którym ten nurt jest szczególnie bliski.

Do zobaczenia!

TAGI
PODOBNE WPISY
  • zaciekawiony

    Pantha rei albo świat się zmienia. Słowa, które mogą być także… usprawiedliwieniem. Bo tak naprawdę zmieniamy, czy mamy zmieniać się my sami. Świat bez nas nie istnieje. I w pewnym momencie naszego życia, jedynego, które zostało nam dane, przychodzi taki moment, pewnie nie jeden, gdy przecieramy oczy, nadstawiamy ucha, kierujemy ku czemuś myśli i stwierdzamy, że od teraz widzimy, myślimy inaczej. Niż kiedyś. Nie zawsze jest to wyraźny punkt, odkrycie jak eureka. Najczęściej jest to nie w pełni uświadamiany ciąg drobnych zdarzeń-kamyczków, który w końcu doprowadza do przejścia fazowego i konieczności ponownego uporządkowania własnych poglądów. W moim przypadku było to dość długo rozciągnięte w czasie. Ale w ciągu ostatnich dwóch lat wyraźnie przyspieszyło. Punktem zwrotnym, a właściwie kilkoma punktami zwrotnymi, było hobbystyczne zainteresowanie, hm, wiedzą i moją koniecznością jej uporządkowania, poszukiwania hierarchicznych zależności wyższego rzędu, typu co, kiedy, jak i dlaczego się wydarza, zdarzyło. Często spotykamy się w codziennym życiu (medialnym, kulturowym, religijnym) ze stwierdzeniem, że jedyną naturalną, i przez to, akceptowalną aktywnością seksualną jest heteroseksualny seks w związkach monogamicznych. Wielu z nas wchodzi z tak ukształtowaną świadomością w swoje życie i nie doświadcza potem w pełni obecności innych, podobnych ale różnych od nas, a to z powodu bezkrytycznego i bezrefleksyjnego nastawienia do tego, czym nasiąknęliśmy do tej pory. Ja też. Chyba. To chyba to takie moje wtrącenie z obecnej perspektywy. W każdym razie pewnego razu natknąłem się na informacje o szympansach bonobo, naszych najbliższych zwierzęcych krewniakach. Przyznaję, że znajomość ich życia społecznego to rodzaj… wywrotowej informacji. A potem uświadomiłem sobie czym było życie społeczne pierwotnych społeczeństw wyspiarskich, Trobriandczyków, tych od „naszego” etnologa i antropologa Bronisława Malinowskiego, i Polinezyjczyków z ich terminem społecznym „aroha/aloha”, co znaczyło współczucie, wzajemną pomoc, opiekuńczość i dzielenie się seksualnością. Co prawda w ich przypadku miało to ścisłe uzasadnienie biologiczne, związane z niewielką liczebnością społeczeństw wyspiarskich i przeciwdziałaniem czemuś takiemu jak negatywne efekty dryfu genetycznego. Polecam artykuł http://www.hawaii.edu/PCSS/biblio/articles/2000to2004/2004-sexual-behavior-in-pre-contact-hawaii.html, co samo w sobie pozwala zmienić punkt widzenia na to, czym może być, a właściwie była naturalna seksualność człowieka. Podobne przykłady odnalazłem także w mitach helleńskich i związanych z nimi formach ekspresji artystycznej. Na przykład duże wrażenie zrobiło na mnie zrozumienie dlaczego cesarz Tyberiusz powiesił sobie w sypialni arcydzieło greckiego malarza Parrasjosa, warte więcej niż ważące tyleż samo złoto, a wiedzieć trzeba, że malowano wtedy na grubych drewnianych deskach a nie na płótnie rozpiętym na ramach. Jak podaje Swetoniusz, cesarz uczynił tak z uwagi na to, że [i]in qua Meleagro Atalanta ore morigeratur[/i]. Równie istotnym dla mnie było uważne i wnikliwe przeczytanie Dekameronu Boccacia. Całego. A nie wyboru na potrzeby listy lektur. I na koniec, ostatnio natknąłem się, przeczytałem i pozostaję pod wpływem [b]Hymnów do Inanny[b/] autorstwa księżniczki i kapłanki Enheduanny, pierwszego znanego z imienia twórcy literatury w dziejach świata.
    Dlatego otwórzmy oczy, umysły i serca na inność, pozytywnie seksualną różnorodność. Tak jak współczesny świat ceni bioróżnorodność, tak my, jako istoty społeczne, moglibyśmy skierować wzrok na przodków i w końcu docenić ich naturalną, seksualną, pozytywną i konsensualną różnorodność.

    • Wymagający jest Twój komentarz: wymaga wiedzy, którą masz, a także znajomości łaciny (lub używania Googli). Może zechciałbyś w wolnej chwili napisać dla moich czytelników szersze wyjaśnienie, jak to wyglądało w świecie naszych przodków z różnych kultur, a także naszych futrzatych krewniaków? Zróbmy im rewolucję 😀

      • zaciekawiony

        Cóż, najprzyjemniej się odkrywa, gdy samemu jest się odkrywcą. Gdybym przedstawił Twoim czytelnikom szersze wyjaśnienie tych sześciu wybranych przeze mnie przykładów, z pewnością w tekście znalazłyby się treści i słowa, które wielu z nich mogłoby odebrać jako… niecenzuralne. Albo deprawujące.
        Ale faktycznie, w zasadzie większość informacji dotyczących tych przykładów można znaleźć w necie. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak zachęcić Twoich czytelników do samodzielnego eksplorowania zasobów wiedzy na temat pozytywnej seksualności. Ewentualnie do dyskusji o niej.

  • Dla mnie…Hmm…Nie wiem co mam napisać? Serio.

  • Zgadzam się z trzema elementami pozytywnej seksualności, mogę tylko powiedzieć, że intuicyjnie realizuję jej postulaty, dzięki temu artykułowi dowiedziałam się to fachowo okreslać 🙂

  • Bardzo mi się podoba ten post, czytam już któryś raz 🙂 Mimo to, dopiero teraz zauważyłam link do fp.

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa