Żyć mimo depresji

Depresja zimowa kontratakuje

Autorstwa z dnia 24 grudnia 2016

Pisanie przed Świętami nie ma najmniejszego sensu, bo nikt tego nie przeczyta (przed chwilą napisałam „najmniejszego seksu”), ale brak aktualizacji już zaczął mnie męczyć. Wypadałoby zatem coś opublikować.

Problem w tym, że nie mam siły. Mam listę 20 tematów na wpisy, mogłabym też zdać relację z pobytu w SPA (widać go na Instagramie), ale depresja sprawia, że na wszystko robię „meh”. Stosuję się wprawdzie do swoich własnych zaleceń z ostatniego wpisu, ale nie pomaga to na poziom energii. Jedynie czyni chorowanie znośniejszym.

Byłam u psychiatry po receptę na nowe leki i przy okazji poskarżyłam się na to, że tylko bym spała i nie mam na nic siły. Przesunęła mi jeden z leków na rano, zdziwiona, że biorę go wieczorem, bo tak jest niepodręcznikowo. Trochę protestowałam, ale co ja się będę mądrzyć… To ona jest lekarzem.

Efekty upodręcznikowienia leczenia Noemi, jak zwykle, okazały się niepomyślne.

Zamiast ustabilizowanego nastroju w okolicach -1 miałam ostrą hipomanię rano, stany mieszane w godzinach popołudniowych i depresję w nocy.  A hipomania jest gorsza, bo – jak stwierdził mój przyjaciel – nijak nie idzie jej kontrolować. Oczywiście mnie taki stan rzeczy odpowiadał, wreszcie byłam produktywna, a depresję jakoś przeżyję, ale wymknięcie się psychiki – i zachowania! – spod kontroli to nie jest fajna sprawa.

– Załóżmy, że jesteś w okolicy Ronda de Gaulle’a – powiedział przyjaciel podczas rozmowy, w której dowodził mi (po raz tysięczny), że hipomania jest złem i należy ją zwalczać ogniem, mieczem i natychmiastową zmianą leczenia. – Nudzi ci się. Co robisz?

Zastanowiłam się chwilę. Wyobraziłam sobie rondo.

– AAAA, nienawidzę cię! Tam jest EMPIK!

– No więc co robisz? – dociekał przyjaciel.

– Próbuję niczego nie kupić – przyznałam słabo.

Podobno kilka dni temu w podobnej sytuacji odpowiedziałam coś racjonalnego, o niepotrzebowaniu niczego czy kontrolowaniu wydatków, czy niechęci do wpisywania tychże wydatków do AceMoney… Ale wtedy miałam lekki stan depresyjny i myślałam racjonalnie. Hipomania sprawiła, że nawet będąc w łóżeczku, miałam zmienione postrzeganie. Pewnie wyszłabym z tego Empiku z naręczem książek.

No więc po dwóch dniach na haju wróciłam do „nic mi się nie chce” i „wejdę sobie na chwilę pod kołderkę i spróbuję nie zasnąć”. Najbardziej produktywna jestem popołudniami (czyli po wstaniu) i w nocy (czyli po wstaniu nr 2). Wtedy mam w miarę dobry nastrój i nawet pracuję. Ale generalnie jest ciężko.

Zaplanowałam sobie za to spokojne święta. Kupiłam dobre wędliny, grzybki marynowane i ogórki konserwowe, rybki, ciacho, sok – i będę netfliksować z Ojcem chrzestnym. Nigdy go nie widziałam, a algorytm Filmwebu jest przekonany, że będę zachwycona.

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Kicur

    (Przeczytałem.) Życzę w miarę wesołych Świąt 🙂
    (PS Od środy biorę o połowę mniejszą dawkę Citalu. 🙂 )

    • Ha! Powodzenia na mniejszych dawkach! 🙂
      Dziękuję za życzenia – i wzajemnie 🙂

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Prowadzę dwa blogi: profesjonalny (noemi.help) i osobisty (noemi.life). Tu piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa