Lifestyle

Dlaczego mnie nie ma, czyli na właściwej ścieżce

Autorstwa z dnia 4 czerwca 2016


Zawsze byłam dobra we wróżbach. W naturalny sposób dogaduję się z kartami, tak że nawet świeżo kupiona talia, niepotraktowana żadnym magicznym rytuałem, całkiem wiernie odzwierciedla rzeczywistość.

Kiedyś, gdy przyszłam za wcześnie na spotkanie ze znajomymi i nikogo jeszcze nie było w umówionym miejscu, weszłam sobie do pobliskiego kiosku, rozejrzałam się i kupiłam za 9.90 talię Tarota wraz z dołączoną książeczką. Na Tarocie się nie znam WCALE: majaczy mi się znaczenie niektórych Wielkich Arkanów. Z nowym nabytkiem poszłam do pubu, usiadłam i rozłożyłam sobie… historię mojego właśnie zakończonego (czasowo, jak się okazało) romansu z M. O znaczeniu kart dowiedziałam się, rzecz jasna, z książeczki.

tarot

Moim naturalnym systemem wróżebnym są runy. Runy pokochałam jeszcze w podstawówce, głównie z powodu fascynacji twórczością Margit Sandemo. Do tej pory mam do nich ogromny sentyment, a zakupiona kilkanaście lat temu talia Leszka Mateli jest mi bardzo bliska. Mam też tę Lichodziejewskiego, oraz drewienka („oo, ten woreczek będzie idealny do run! coś jest w środku… o, runy”), ale korzystam z nich zdecydowanie rzadziej.

Ostatnio, na fali podążania za głosem serca, zamówiłam sobie coś nowego: „Karty do czytania mojej duszy”. To 74 pięknie ilustrowane karty ze złotymi myślami, nad którymi można medytować. Podobno sprzyjają doskonaleniu swojego wnętrza i rozwojowi świadomości, co dzieje się we własnym życiu. Talia, której zajawki można obejrzeć w Internecie, bardzo mi się spodobała i po prostu nie mogłam jej się oprzeć. Jej oprawa graficzna robi wrażenie: każda karta to małe, niepowtarzalne dzieło sztuki. Co ciekawe, już tasując karty po raz pierwszy, zwróciłam uwagę na dwa obrazki, przyjrzałam się więc podpisom i okazało się, że obydwa dotyczą problemów od dawna obecnych w moim życiu. Potem jedna z tych kart pojawiła się w rozkładzie…

Karty do czytania mojej duszy

No więc mam nowe narzędzie do wróżenia i pracy nad sobą (często to jedno i to samo).

A tak w ogóle, to przebiła się do mnie nareszcie świadomość, że w przyszłości nie muszę się rozdwajać (ani roztrajać czy roztwarzać) zawodowo. Moi znajomi z seks-pozytywnego nurtu z powodzeniem łączą najróżniejsze działalności: masaże, Tantrę, terapię seksualną, coaching, bodyworking, surogację, prowadzenie biznesu, pisanie książek, Tarota, doradztwo.., że wymienię tylko to, co przychodzi mi do głowy w pierwszej kolejności. Więc dlaczego ja miałabym działać w dogmacie Albo-Albo? Przecież nie raz łączyłam czytanie kart z rozmową o czyimś życiu i wspólnym poszukiwaniem rozwiązań. Dlaczego nie miałabym tego robić za pieniądze?

Ach, prawda. Bo presja społeczna narzuca robienie tylko rzeczy odpowiednio Poważnych i Sprawdzonych Naukowo. Nawet Dynamika Bogactwa jest be, bo to biznes, a nie Oficjalny Test Psychologiczny.

Wiecie co? Pieprzyć to.

Będę sobą i tyle.

Ach, ostatnio nie ma mnie tyle w sieci (oraz na blogu), bo pochłonął mnie rozwój własny i siedzę tak głęboko w sobie, że trudno mi się wynurzyć i pisać bloga. Introwertyzm mode on. Ale jeśli macie jakieś pomysły, o czym mogłabym napisać, to spróbuję odpowiedzieć na Wasze potrzeby :*

TAGI
PODOBNE WPISY
  • [Lubię to!] 😉
    Miałem tą talię ale odsprzedałem, teraz mam dwie inne ale do mnie jakoś nic nie chce tak samo z siebie przemawiać 😛 no może I-Ching.

    Jak dla mnie o tematach ezoterycznych możesz zawsze pisać dużo i obszernie 😛 i miło wiedzieć, że inni ludzie też gdzieś tam je łączą z inną działalnością 🙂

  • Bądź sobą! Ostatnio miałem okazję przyjrzeć się ludziom. I byłem w głębokim WTF. Jak jedna złośliwa uwaga rzucona z zazdrości może popsuć komuś humor na kilka dni? Kiedyś miałem podobnie, ale oduczyłe się tego, bo cholera nawet w mediach to jest. Jeden poseł powie drugiemu ‚spadaj’ i już jest gównoburza we wszystkich mediach – telewizji, internecie, radiu. Ktoś się oburzył itd. Ludzie w Polsce tragicznie cierpią na niskie poczucie wartości i brak pewności siebie. Inaczej by się tak nie kąsali o byle złośliwą uwagę.

    Ja wróżę z run 🙂 Zrosłem się z magią i energiami Ziemi po całości! No dobrze, trochę jeszcze z energii czytam, mam silną intuicję. Czasem mam takie wrażenie,że tarot trafia bardziej do emocjonalnie nastawionych osób, a np. runy trafiają do tych logicznych. Co w sumie dałoby się wytłumaczyć łatwo żywiołami i energiami 🙂
    Bardzo lubię karty tego typu, co te od Sylwii Browne. Ja sam mam… aż wstyd się przyznać… Magiczne Jednorożce, haha. Ale obrazki mnie urzekły, musiałem je mieć, bo są ładne. Lubię ładne rzeczy.

    • Ooo, ja właśnie pracuję nad zrośnięciem się z energiami Ziemi. A najbardziej z żywiołami. Zawsze do mnie przemawiały, ale jakoś nie podążyłam za tym głosem. Pora to zmienić 🙂
      A rozwiniesz to „Czasem mam takie wrażenie,że tarot trafia bardziej do emocjonalnie nastawionych osób, a np. runy trafiają do tych logicznych. Co w sumie dałoby się wytłumaczyć łatwo żywiołami i energiami :)”?
      Jednorożce mają przepiękne obrazki! I pewnie fajnie się z nimi pracuje, sądząc po tych przykładowych kartach z sieci. Ja jeszcze się przymierzam do talii z różnymi zwierzętami, widziałam je na zajęciach z duchowej seksualności i też do mnie przemówiły 🙂 Ale niestety nie ma polskiej edycji, więc będzie trzeba zamawiać przez Amazon.

      • Ja akurat za Jednorożkami nie przepadam. Lubię sobie polosować, żeby popatrzeć na obrazki, czasem używam ich do rozmów. Do wróżenia mi nie leżą.

        Hm, ciężko rozwinąć coś, co się powiedziało intuicyjnie 🙂 Po prostu energia tarota jest moim zdaniem dużo bardziej subtelna, emocjonalna, a energia run jest jak żywioł ziemi – stabilna, przewidywalna, ale potrafi być stanowcza i gwałtowna. Runy wszystko tłumaczą, są cierpliwe, jeśli umie się im zadać pytanie odkryją całą prawdę, nie pozostawiając tajemnic. Tarot czasem broni dostępu do pewnych rodzajów wiedzy. Ja nie lubię tarota, wydaje mi się dziwną talią. Szanuję tych, którzy potrafią się nim posługiwać, ale do mnie nie przemawiał i nie przemawia. Za to runy mówią wszystko – czy chcę to zobaczyć czy nie chcę tłumaczą mi dokładnie jaka jest kolej rzeczy.

        Ja akurat rzadziej korzystam z pomocy kart itd. Tylko kiedy jestem już totalnie zgubiony w energiach. Częściej po prostu siadam z ametystem i wsłuchuję się w energie dookoła, kontaktuję się z duchem Ziemi, otaczającymi planetami, wszystkim co naturalne i obserwuję bez oceniania czegokolwiek. I odpowiedź sama przychodzi, często bez pytania.

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa