Kultura

W dłoniach dupka. Marthe Blau rozczarowuje

Autorstwa z dnia 2 maja 2012
W jego dłoniach jest powieścią bardzo kontrowersyjną, przeznaczoną wyłącznie dla czytelników dojrzałych i zainteresowanych poznawaniem mroczniejszych stron świata ludzkiej seksualności. Sięga głęboko, porusza tematy trudne i nieprzyjemne. Opowiada o bardzo silnym uczuciu pozbawionym tradycyjnie rozumianej miłości, o przemocy, na którą jest zgoda, o realizacji fantazji, do których posiadania większość ludzi się nie przyznaje… Opisywana jest jako studium masochizmu, uzależnienia i cierpienia.

Elodie, główna bohaterka, jest młodą i atrakcyjną prawniczką. Ma męża i dziecko, jej paryski świat jest poukładany i spójny. Do czasu. Pewnego dnia nawiązuje relację z Mężczyzną, który wprowadza ją w zupełnie inną rzeczywistość – sadomasochistycznych klubów, grupowego seksu, wyuzdanych zachowań. Elodie staje się jego własnością, z którą Mężczyzna może zrobić co tylko zechce – wychłostać do nieprzytomności, kazać zarobić seksem z nieznajomym na seksowną bieliznę, oddać  do użytku innej osobie…

Książka zawiera dziesiątki scen pornograficznych (opisanych plastycznie i ze smakiem) i wzbudziła skrajne emocje – od entuzjastycznych zachwytów po ostrą pogardę i oburzenie.

Zamówić możesz ją na przykład w Selkar.pl.

Dalsza część recenzji jest moją opinią na temat książki i zawiera szczegóły dotyczące jej fabuły oraz zakończenia.

Dla mnie ta powieść jest niestety żadna. Czyta się, owszem, szybko i płynnie. Opisy scen erotycznych są raczej udane (brawa dla tłumacza!), choć bardzo zgrzytało mi powtarzane po wielokroć „zaciskanie waginy” na penisie. Podobała mi się też koncentracja na emocjach bohaterki wobec Mężczyzny – Elodie jest otwarta, szczera i niczego przed czytelnikami nie ukrywa.

Problem w tym, że poza wyżej wymienionymi zaletami książka po prostu nic więcej nie zawiera. Opisy scen, emocje, opisy scen, emocje, z rzadka przerywane opisem Paryża czy relacją z jakiegoś dialogu lub wzmianką o mężu i dziecku. Na tym tle wyraźnie odcina się rozmowa z kobietą, która stawia bohaterce karty, tylko problem w tym, że wróżba jest zbyt dokładna i jednocześnie bardzo sztampowa: autorka posłużyła się najbardziej stereotypowymi znaczeniami konkretnych kart Tarota, a scena nie tylko jest spojlerem zakończenia, ale dodatkowo jeszcze je przereklamowała – spodziewałam się czegoś groźniejszego. Zabrakło mi w tym wszystkim życia Elodie, innych wątków, opisu jej degradacji wynikającej z uzależnienia się od Mężczyzny. To wszystko sprawiło, że powieść – cieniutką – czytałam aż dwa wieczory i pod koniec byłam już znużona. Poza tym nadmiar opisów emocji sprawił, że sama ich nie czułam.

Dodatkowo rozczarowuje mnie postać Mężczyzny. Obiekt nabożnej czci bohaterki jest dla mnie żałosnym, zakompleksionym typem, który umie się zaprezentować, ale kompletnie nie potrafi wziąć odpowiedzialności za relację. Wolałabym rozumieć, co widzi w nim Elodie. Mężczyzna powtarza raz po raz, że nikt inny nigdy jej tak nie potraktuje – ale to nieprawda, ponieważ erotyczne doświadczenia bohaterki są dość typowe w środowisku BDSM. Tyle że w środowisku BDSM Mężczyzna niekoniecznie byłby pożądany, ponieważ nie rozumie odpowiedzialności za swoje uległe i nie umie dawać: jedynie bierze i wyniszcza, a co najgorsze – świadomie przekracza ich granice. Takie gry (które już nie są grami) lubi część uległych, większość jednak szuka kogoś odpowiedzialnego i godnego zaufania.

Chętnie przeczytałabym zakończenie, w którym Elodie przypadkiem – i w gorzki sposób – odkrywa, że mogłaby całkiem łatwo znaleźć kogoś, kogo darzyłaby tymi samymi uczuciami, będąc jednocześnie szczęśliwą (i zaspokojoną) kobietą. Niestety aż do samego końca nie dowiaduje się, że istnieje taka możliwość. Po prostu daje się wykorzystywać, aż w końcu odchodzi, zmęczona i zużyta, bez cienia myśli, że można było inaczej i tak naprawdę wybrała po prostu niewłaściwego faceta do realizacji swych pragnień.

Mówienie, że W jego dłoniach to studium masochizmu, uzależnienia, cierpienia – jest słuszne. Ale to za mało na studium relacji BDSM, na które miałem dużą nadzieję.

TAGI
PODOBNE WPISY
NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Prowadzę dwa blogi: profesjonalny (noemi.help) i osobisty (noemi.life). Tu piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa