Rozwój osobisty Studia i skuteczna nauka

Jak efektywnie studiować? Nie bądź wzorową Anią!

Autorstwa z dnia 6 listopada 2016
Dziś wrócimy do problemu uczenia się na studiach, a konkretniej do jednego z błędów popełnianych przez studentów (nie tylko) pierwszego roku.

Opowiem Wam historyjkę, którą przytoczyłam kiedyś na warsztacie ze skutecznej nauki. Sama byłam na trzecim roku i obserwowałam, że wiele spośród moich koleżanek i kolegów ma te same problemy, co wymyślona na potrzeby warsztatów Ania.

Zapamiętaj historię Ani. Jeszcze do niej wrócimy.

Historia studentki Ani

Ania jest na pierwszym roku psychologii. W liceum była wzorową uczennicą, ze wszystkiego dostawała piątki, na maturze miała ponad 80% ze wszystkich przedmiotów – ale zabrakło jej kilku punktów, by dostać się na uniwersytet. Również pierwsza sesja nie poszła jej najlepiej: Ania miała na egzaminach mętlik w głowie. Do matury przygotowywała się przez cały rok, teraz też dała z siebie wszystko. Starała się przeczytać wszystkie podane przez wykładowcę lektury, ale zablokowała się w połowie Psychologii Ciccarelli i White’a – olbrzymiej cegły do wprowadzenia do psychologii.

Ania jest bardzo dumna ze swoich notatek: są ładne, czytelne, pisane pełnymi zdaniami. Ma oddzielny zeszyt do każdego przedmiotu i przepisuje do niego na czysto to, co zanotowała na zajęciach, uzupełniając o definicje z podręczników. Ludzie, którzy kserowali je od niej przed egzaminami z biologicznych podstaw zachowania, byli zaskoczeni, że ledwo zaliczyła oba przedmioty.

Przed Anią kolejna sesja – wygląda na jeszcze trudniejszą niż poprzednia. Dziewczyna zaczyna naukę regularnie o 19 i nie odrywa się od podręczników aż do północy. Jest zrozpaczona, bo mimo to nie wyrabia się z materiałem, a na widok stosu notatek z podstawowych procesów poznawczych (z czego ponad połowę musi jeszcze przepisać!) robi jej się słabo. Boi się, że tym razem nie zda. Przypomina sobie, jak słabo poszła jej pierwsza sesja, następnie wraca do tego, jak czuła się, gdy nie dostała się na uniwersytet i myśli, że jest za głupia na te studia.

Czasy wzorowej uczennicy dobiegły końca!

Czy Ania rzeczywiście jest za głupia na te studia? Nie, jest jedynie nazbyt perfekcyjna. Działa tak, jak nauczyła się w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum, podczas gdy studia wymagają zupełnej rewolucji w sposobie uczenia się. Ania dalej chce być wzorową uczennicą, nie rozumiejąc, że warunki się zmieniły.

Przede wszystkim na studiach nie da się być wzorowym ze wszystkiego. Nie wiem jak Ty, ale ja pod koniec piątego roku (nr 1) miałam w indeksie prawie 100 pozycji. Sto przedmiotów! Sto ocen końcowych! Czy możliwe jest uczciwe nauczenie się do stu przedmiotów na piątki i szóstki? Kilka osób na roku to potrafi, ale jest to efekt zarówno ich wybitnych zdolności intelektualnych (IQ 140 i więcej, pamięć bliska fotograficznej etc.), jak i biegłości w strategiach skutecznego uczenia się oraz, najczęściej, poświęcenia całego wolnego czasu nauce.

Co jednak ma zrobić taka zwyczajna Ania? Ania, która niekoniecznie ma tyle czasu na naukę? Cóż. Pozostaje jej pogodzić się z tym, że musi się zmienić – i nauczyć się, jak się uczyć na studiach.

Przede wszystkim Ania musi zrozumieć, że skoro nie może być wzorowa ze wszystkiego, to nie ma sensu, by zakuwała każdy przedmiot. Nie o to zresztą chodzi w studiach, żeby mieć ze wszystkiego piątki – nawet jeśli starasz się o stypendium, to celem studiów nie jest jego uzyskanie. Cel studiów określasz sobie sam/a.

Jaki jest Twój cel, czyli po co się tego uczysz?

Ania musi zastanowić się, kim jest, kim chce być i po co studiuje swój kierunek. Oraz jak ma się do tego przedmiot, z którego właśnie się przygotowuje.

Na pierwszym roku to może być trudne (szczególnie jeśli ma się te 19 lat), ale już wtedy warto wykonać pewną operację umysłową i zapytać siebie:

Czy ten przedmiot mnie ciekawi?

Czy wiążę z nim swoją przyszłość?

Jeśli mnie ciekawi, to czy mam teraz czas, aby opanować go dogłębnie?
[to pytanie jest szczególnie ważne dla tych, którzy zostawiają naukę na ostatnią chwilę]

Czy chcę wiedzieć więcej niż powiedział wykładowca, czy też może chodzi mi tylko o to, żeby zaliczyć?

Oraz na jakiej ocenie mi zależy?”.

Szczere odpowiedzi na tych kilka prostych pytań pozwoli zorientować się, po co i jak głęboko pragniemy opanować dane zagadnienie.

Zapamiętaj to, bo to ekstremalnie ważne. Na studiach nie uczymy się, zakuwając każde słówko z każdej poleconej lektury z każdego przedmiotu. Na studiach uczymy się z dwóch powodów: 1) dla siebie samego, 2) aby zaliczyć przedmiot i umożliwić sobie skończenie studiów. Im dokładniej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie.

Studiuj bez poczucia obowiązku opanowania „wszystkiego”

Jeśli męczy Cię statystyka albo procesy poznawcze, albo gramatyka historyczna języka polskiego, albo dowolny inny przedmiot, i równocześnie absolutnie nie wyobrażasz sobie, że będziesz w przyszłości mieć z tym do czynienia – nie ucz się tego tak starannie jak czegoś, co Ci się z całą pewnością przyda. Nie musisz. Nie miej poczucia obowiązku. Uwalniam Cię od niego. Wiesz dlaczego?

Prawdopodobnie w przyszłości wystarczą Ci:

  • ogólne pojęcie z danego przedmiotu,
  • wiedza, gdzie sprawdzić informacje w razie potrzeby
  • i umiejętność zorientowania się, jeśli ktoś gada bzdury lub próbuje Tobą manipulować.

Tylko tyle i aż tyle. Dlatego też ucz się od ogółu do szczegółu, korzystając z zasady Pareto (kluczowe 20% wiedzy odpowiada za 80% sukcesu).

Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, w których przedmiot jest trudny, ale stanowi podstawę w Twoim przyszłym zawodzie i bez jego znajomości będziesz odwalać chałturę, a być może nawet narazisz czyjeś zdrowie i życie na niebezpieczeństwo. Takim przedmiotom poświęć mnóstwo uwagi, ale i wówczas zapamiętuj informacje wg zasady Pareto.

W przyszłości i tak się wyspecjalizujesz

Skończyły się czasy, kiedy jesteś jedynym specjalistą w okolicy i musisz znać się na wszystkim. Wiedzy jest już za dużo i nie masz szans opanować jej w całości. Musisz więc dokonywać selekcji: wybierać to, co pozwoli Ci skutecznie działać w Twoim przyszłym zawodzie (mniej lub bardziej związanym z aktualnym kierunkiem studiów).

Ania ma problem z zaliczaniem kolejnych przedmiotów między innymi dlatego, że tego nie zrozumiała. Jest pilną uczennicą, która chce wiedzieć wszystko, wrzuconą w rzeczywistość, gdzie liczą się (1) ogólna znajomość tematu i (2) przygotowanie do egzaminu. Uczy się nazbyt starannie, marnując mnóstwo czasu na takie pierdółki jak przepisywanie i uzupełnianie notatek (o tym jeszcze napiszę), czy wnikliwe czytanie każdej lektury (o tym też jeszcze napiszę).

Będąc na pierwszym roku studiów, masz absolutne prawo nie wiedzieć, kim będziesz w przyszłości (często nie wie się tego nawet jako student/ka piątego roku, ale wtedy – i później – polecam skorzystanie z doradcy zawodowego). Jednak jest to już właściwy moment, by umieć ocenić, czy przedmiot, z którym się aktualnie stykasz, jest dla Ciebie istotny. Jeśli nie, to – zamiast zgłębiać temat – po prostu ucz się pod wymagania do egzaminu (tak, o tym też napiszę), bo wystarczy Ci ogólne pojęcie i pozytywna ocena na koniec.

Pamiętaj też, że z perspektywy wykładowcy jego przedmiot jest przeważnie najważniejszy, ale to Twoje życie i Twoja wizja przyszłości liczą się bardziej. A trójka z czegoś, co do niczego Ci się nie przyda, nie stanowi o Twojej wartości jako osoby i nie decyduje, jakim specjalistą będziesz w przyszłości.

*

Historię biednej Ani przerobimy zdanie po zdaniu, bo ta świeżo upieczona studentka popełnia naprawdę wiele błędów. Ale może kojarzycie jeszcze jakieś szkodliwe nawyki studentów, o których tu nie napisałam? Albo macie inne rady dla „wzorowych uczniów i uczennic” z wyższych szkół, politechnik i uniwerków?

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Dziękuję, dziękuję, dziękuję, że uwolniłaś mnie od poznawczej. W sumie – jest ciekawa i jak na razie uczę się z zapałem w sumie wszystkiego (wiem, że filozofia będzie na odpierdol zupełny).

    Ale czego uczę się maksymalnie? Zaburzeń i bioli. Już czytam o patologiach, żeby umilić sobie czas, kocham Kalata, ale brakuje mi na niego czasu tyle ile bym chciała. I trochę przeraża mnie neuroanatomia Fixa.

    I z ładnymi notatkami nie skończę 🙂

    • Przejrzałam tego Fixa – straszna kobyła! Od nas jej nie wymagali, mimo że to dość stara publikacja i była już dostępna. Wiesz może jak dokładnie musisz ją znać? I czy to jest książka na ocenę celującą czy podstawa programowa? Oraz jak będzie wyglądał egzamin?

      Gdybym miała się z niej uczyć, skupiłabym się na przeczytaniu pytań sprawdzających z wyjaśnieniami (egzaminator może z nich korzystać), żeby ukierunkować swoją uwagę, a następnie zrobiłabym z całości mapy myśli. Jeden rozdział – jedna mapa, optymalnie z rysunkiem w centrum. Na podgałęziach to, co tam jest pogrubione, a na ostatnich gałązkach – słowa kluczowe dla tych podpunktów. Każda gałąź – innego koloru, żeby ułatwić zapamiętywanie. I koniecznie na papierze.
      Optymalnie zaczęłabym już teraz i utrwalałabym sobie skojarzenia, przyswajając jedną mapę na dwa-trzy dni (z podejściem do testu sprawdzającego pod koniec nauki rozdziału).

      Umiesz w mapy myśli? Jeśli nie, to polecam Ci „Mapologię” Kasi Szafranowskiej: http://www.zlotemysli.pl/wybierznajlepsze,1/prod/6558/mapologia-katarzyna-szafranowska.html – to najsensowniejsze IMO wprowadzenie, nieortodoksyjne, pozwalające szybko się nauczyć mapowania i nabrać poczucia kompetencji (link jest partnerski :)).
      Wielu cięższych egzaminów nie zdałabym tak dobrze, ucząc się tak krótko, gdyby nie kolorowe mapy, tabele i wykresy…

  • Ciekawe podejście. Ja akurat zawsze patrzyłam na nie z drugiej strony, przyjmując że moje pierwsze studia, na które poszłam zaraz po liceum, są bądź co bądź rozwinięciem mojego ulubionego przedmiotu i dlatego dużo łatwiej było mi się przygotowywać do zajęć – bo niemal wszystkie dotyczyły tego, co lubię i sprawiały mi przyjemność. Ale to może wynikać z faktu, że wybrałam się na polonistykę, pewnie gdybym tuż po szkole poszła na psychologię, marketing albo inny nierozwijany w liceum kierunek, ta analogia byłaby dużo mniej widoczna. A z przedstawionym w tekście podejściem oczywiście się w pełni zgadzam, choć wydaje mi się, że Ani dobrze by zrobiło, gdyby przestała być wzorowa dużo wcześniej – ostatecznie obecnie podczas rekrutacji na studia też wymaga się punktów z tylko niektórych przedmiotów.

  • Skończyłam studia 11 lat temu… i całkiem naturalne wydawało mi się to, że pociąga mnie poetyka, literatura i retoryka, ale już niekoniecznie gramatyka historyczna. Warto się koncentrować na tym, co nas uskrzydla. Jeżeli chodzi o ambicje wzorowych uczennic… uważam, że „wina” leży w systemie szkolnictwa, które wymusza na dzieciakach bycie dobrym we wszystkim, najlepiej po równo i jeszcze na piątkę.

    • Po przeczytaniu komentarza jedyne, co mi się wydało interesujące z tych przedmiotów to… gramatyka historyczna. Nic to nie wnosi do dyskusji, po prostu różnica podejścia mnie rozbawiła 🙂

  • Na swoich studiach widzę wiele takich „wzorowych Ani”. Jestem na pierwszym roku, więc jeszcze wytrzymują Ja już mam za sobą dwa lata innych studiów i wiem, że z czasem nie wytrzymają. Ostatnio jedna z dziewczyn na roku, powiedziała, że inna odpuszcza sobie studia, bo… opuściła jeden wykład. Tak, to jest.

  • Wszystkie trzy kierunki skończyłam z powodu hobby – dlatego nie traktowałam tego w kategoriach, że ze wszystkiego muszę być najlepsza. Artystyczno-humanistyczne przedmioty same wchodziły mi do głowy, a z ekonomii np. z powodu olewania wykładów doczekałam się nawet warunku. Uważam, że wszystko est dla ludzi z umiarem, wyczuciem i popadaniem w skrajności. Studia to prócz sesji, czas imprez, odkrywanie siebie, poznawanie nowych ludzi i tak bym to widziała – studiowanie to nie tylko nauka.

  • Ja od zawsze do nauki wykorzystuję słowa klucze, nigdy nie uczę się całych definicji. Ale nigdy też nie robiłem mapy myśli, może czas spróbować. Na pewno od tego wiedzy mi nie ubędzie.

  • Zgadzam się z tymi sposptrzeżeniami. I pewnie dlatego zazwyczaj dostawałam oceny 4,5 bo żeby nauczyć się na pełną piątkę musiałabym siedzieć dwa razy tyle co na cztery i pół, to tak trochę wiążę się z zasadą Pareto.
    Inna sprawa, że ja też robiłam takie piękne notateczki, co jest uznawane za błąd i marnowanie czasu, ale mi osobiście bardzo pomagało i dzięki temu lepiej i szybciej zapamiętywałam i porządkowałam wiedzę. Więc moja nauka polegała na robieniu notatek, do których potem nawet nie zaglądałam, bo w trakcie pisania rewelacyjnie się wszystkiego nauczyłam i jeszcze długo pamiętałam. Ale ważne, żeby znaleźć swój sposób 🙂

  • Michai Angelo

    Dziękuję Noemi:)

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa