Praca i kariera

Ludzie z MLM, przestańcie zapraszać mnie do znajomych!

Autorstwa z dnia 22 sierpnia 2018

Zacznijmy od disclaimera: ja wierzę w MLM. Znam ludzi, co prawda niezbyt blisko, ale znam, którzy naprawdę odnieśli sukces w marketingu sieciowym. Mieli odpowiednie umiejętności, dobry rynek i dopasowany do niego produkt – i włożyli w to sporo ciężkiej pracy. Wiem, że się da.

Problem w tym, że mnie MLM nie kręci. Ja chcę zostać sex coachem, nie sprzedawcą firmy X – do tego pierwszego mam predyspozycje i pasję, do tego drugiego nie. A bez predyspozycji i pasji takie Noemi jak ja daleko nie zajeżdżają. Chyba że za „daleko” uznać szpital na Sobieskiego.

Co więcej, nie jestem w stanie się rozdwoić – a właściwie roztroić, bo już mam aktualną pracę (której nie zamienię na biznes MLM, mimo wszystkich jego korzyści) oraz przyszłą ścieżkę kariery, która wymaga nauki i networkingu.

Oczywiście ludzie z marketingu sieciowego tego nie wiedzą. Niemniej jednak nie wierzę, żeby ich strategia przynosiła zyski.

Jaka to strategia?

Znajdź kogoś, kto udziela się na grupie biznesowej / social media / blogowej / rozwojowej (na takich bywam, więc tam mnie wyławiają) i wyślij mu zaproszenie do znajomych, może przyjmie. A jeśli tak, to będzie można mu coś sprzedać. Albo produkt, albo pracę marzeń. A najlepiej jedno i drugie.

No, nie. To nie jest efektywne. To jest jedno kliknięcie, które powoduje minutę pracy po mojej stronie (odbierz zaproszenie – sprawdź kto to – zorientuj się, że to znowu MLM – odrzuć – poczekaj, aż Facebook to przemieli – oznacz jako spam). Oni nawet nie wysyłają spersonalizowanej wiadomości. Nigdy. Tylko zapraszają do znajomych.

Nie jestem specjalistką od MLM i oczywiście mogę strzelać kulą w płot, ale kurczę, jak w tej sytuacji można zbudować swoją wiarygodność? Jak można zaciekawić? Gdzie w tym realne wychodzenie do ludzi? Zaangażowanie własne, a także przestrzeń na zaangażowanie mnie? Przecież to jest „klik”.

Za każdym razem, kiedy dostaję takie zaproszenie do znajomych od totalnie anonimowego kogoś, w czyim profilu widzę, że działa w MLM, myślę „nieudacznik, idzie po linii najmniejszego oporu„.

A przecież widuję w sieci ludzi, którzy tworzą fanpejdże, blogi, grupy organizują webinary podczas których dają ludziom wartość, a potem sprzedają produkt i ideę dołączenia do programu… Można. Można też chodzi na spotkania networkingowe. Prosić o polecenia. Lub chociażby udzielać się na grupach innych ludzi i dać się zauważyć i polubić. Tylko to wymaga więcej pracy i opuszczenia strefy komfortu. Sprzedaż przez Internet jest wymagająca! Spamowanie zaproszeniami totalnie obcych ludzi do znajomych to za mało.

Już więcej sukcesu wróżę ludziom, którzy cały dzień wykonują telefony, próbując sprzedać komuś przynoszący szczęście medalik ze srebra za 600 zł. To wkurza, ale przynajmniej widać, że człowiek się naprawdę stara.

TAGI
PODOBNE WPISY
NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 33 lata i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa