Zorganizuj się!

Organizuję się. Będę mieć planner

Autorstwa z dnia 27 września 2015
Planowanie i organizacja nigdy nie były moimi mocnymi stronami.  Jak przystało na osobę z ADHD, jestem chodzącym acz kreatywnym chaosem. Mimo to nawet ja jestem w stanie nauczyc sie nowych sztuczek (tak mniemam),  więc od pewnego czasu chodziło za mną  cos podpatrzonego u innych blogerek. Czyli planner blogowy i osobisty.

Problem polegał na tym, że na rynku takich plannerów nie ma. Nie uświadczę ich nawet w Empiku. Do tej pory żyłam w przekonaniu, że należy je sobie zrobić własnoręcznie, używając programów graficznych albo Pinteresta (free blog planner printable). O takich plannerach ostatnio dużo pisała Marta. Niestety, nic mi się nie spodobało na tyle, by chcieć to sobie wydrukować. Poza tym format A4? Ee…

No ale potrzeba matką Googla… czy jakoś tak. I w ten sposób, za sprawą frazy blogowy planner udało mi się trafić na blog Kociamber w podróży i dowiedziećpersonal-planner.com

No i jak przystało na konsumentkę idealną, zaprojektowałam sobie natychmiast planner, jednym uchem śledząc nudne wystąpienie nr 1 na BFGdansk (którego przekaz  realizowałam właśnie w praktyce).

Okazało się, że rzeczywiście spersonalizować można właściwie wszystko, łącznie z zakresem dat. Mój planner zaczyna się więc w październiku 2015 i obejmuje 14 (12, sorry!) miesięcy.

Swój osobisty planner w bardzo fajny sposób przedstawia Xao Vang na filmiku poniżej, więc jeśli ciekawi Was gotowy produkt, to koniecznie zobaczcie jej dzieło. Xao prezentuje również to, jak wygląda projektowanie swojego planneru. Jest to bardzo proste!

https://www.youtube.com/watch?v=HUpFgL50L1U A tu możecie zobaczyć efekt moich działań. Format A5 w poziomie: blogowy-planner-okladka I wnętrze: blogowy-planner-wnetrze

Bardzo ucieszył mnie zwłaszcza moduł wybrany jako pierwszy: taki graf bardzo mi się przyda. W dawnych licealnych czasach, kiedy bawiło mnie prowadzenie pamiętnika, co miesiąc rysowałam sobie taki wykres i mniej więcej regularnie odnotowywałam nastroje. Później mi się odechciało. Teraz to znowu może być rutyna 🙂 A że swój nastrój powinnam monitorować, to… naprawdę fajna sprawa. Można też sobie wybrać treningi albo posiłki, albo co komu w duszy zagra.

Gotowy planner kosztował mnie niewiele ponad stówę (ciekawe ile zapłaciłabym w punkcie ksero), jest ponoć bardzo dobrej jakości i powinien do mnie przybyć w ciągu dwóch, góra trzech tygodni. Na stronie personal-planner.com mogę śledzić status swojego zamówienia.

Fajne jest jeszcze to, że mój układ jest zapisany, więc jeżeli ich usługa przypadnie mi do gustu i nie zarzucę plannera w ciągu pierwszego miesiąca, na 2017 rok (kiedy to będzie…?!) z łatwością będę mogła zamówić sobie identyczny (lub udoskonalony) projekt.

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Taki spersonalizowany planner, to rzeczywiście dobra rzecz. W końcu powinien odpowiadać naszym potrzebom. Zawsze mam ten problem z kupnymi kalendarzami, że na coś brakuje mi miejsca, a z kolei inna rubryka wcale nie jest mi potrzebna. Od kilku tygodni zbieram się, żeby zrobić osobny planner blogowy, może Twój wpis mnie w końcu do tego zmotywuje 🙂

  • Karolina

    Mam wielką ochotkę na taki planer 🙂

  • A ja znalazłam swietny u Aniamaluje i jakoś tamten wydrukować mam w planie 🙂

  • Mi wystarcza zwykły kalendarz, ale Twój bardzo fajnie wyszedł 🙂

  • Ja w kwestii technicznej, bo muszę w końcu zadać to pytanie: czy tylko mnie polskie litery (w tytułach i lidzie) wyświetlają się innym krojem czcionki? Druga sprawa: bądź na bloglovin, plz 😛

    A co do planowania i organizacji, jestem wierna app.asana.com. Mało fikuśne-ładne-kolorowe-dziewczęce-papierowe-whatever, ale działa i nie zajmuje miejsca w mieszkaniu.

  • Michalina Tańska

    Jest śliczny chociaż ja preferuję aplikacje 🙂 Sumując wszystkie piękne papierowe dodatki, wychodzi jakieś 10 kilo mniej w torebce! 😉

  • Grzegorz Wojtal

    Czy zamiast organizować organizowanie się, nie jest lepiej wziąć się w garść? (I się zorganizować raz. Dobrze!)

  • O rany ten planner wygląda świetnie! Choć to chyba nie dla mnie – nigdy nie umiałam sie przekonać do prowadzenia tego i konczyło się na kupowaniu kalendarza lub drukowaniu go, a potem… pustka! Teraz po prostu przekonałam się, że u mnie najlepiej działa tabelka z rozkładem całego miesiąca, położona na biurku, a wszystkie bieżace sprawy notuję na tablicy magnetycznej, a potem wymazuję. Choć zastanawiam się ostatnio czy by nie kupić drugiej takiej mini tablicy, bo na tej pierwszej panuje trochę chaos,a tak na tej drugiej mogłabym planować blogowe posty 🙂

  • Wygląda bardzo ładnie i zachęcająco, w ogóle lubię rzeczy, które mogę sama zaprojektować. Ostatnio jednak powoli przerzucam się na narzędzia online i ewentualnie małe ręczne listy, bo jakiegokolwiek planera nie miałam okazywało się, ze nie w każdej torebce mi się mieści 🙂

  • Justyna

    A ja dalej uważam że najlepszy palnner to zwykły stojący kalendarz w którym wpisuje się po prostu co chce się robić 🙂 Ale tak czy siak pomysł i ten Twój też ładny. Pozdrawiam perfekcyjnakuradomowa 🙂

  • Chyba też muszę sobie załatwić coś podobnego. Do tej pory mój planner to moja głowa, ale na dłuższą metę tak nie da rady 🙂

  • Super pomysł! Nie miałam pojęcia, że można takie rzeczy znaleźć. Ja w tym roku znowu postawiłam na kalendarz z Empika i póki co trzymam się zapisywania w nim zadań domowych itp. i mam nadzieję, że zostanie mi takie przyzwyczajenie 🙂

  • Bardzo ładne. Ale… nie wyobrażam sobie dać stówę za coś, co za rok wyrzucę 😛 Ja taki mam: http://talizman.pl/13774-thickbox_default/astrocalendarium-2015.jpg nie kosztuje więcej niż 25zł (a zwykle dostaję w prezencie), oprócz kalendarza jest horoskop (jak na ogólne to dość merytoryczny).
    W sumie nie powiem, ten Twój planner kusi, ale ja też nie potrzebuję tyle miejsca, wystarczą mi dwie linijki na dzień i wolałbym żeby mniej zajmowało w torbie 😉

    • O, astrologia 🙂 Kiedyś się wahałam czy taki kupić, ale jednak coś mi nie podpasowało.
      Mój planner występuje także w formacie A6. Nie wiem co tam można zapisać, no ale zajmuje mało miejsca 😀

      • WIadomo – to horoskop ogólny… ale jednak Konaszewska-Rymarkiewicz to dobry astrolog, a nie jakaś bajkopisarka 😉
        A6 to byłby format idealny 😛 popatrzę na tej stronie, popatrzę, bo kurcze ładne te plannery 😉

        • Oo, no proszę 🙂 Najfajniejsze jest to, że możesz sobie skonfigurować dokładnie taki, jaki chcesz, z obiektami Twojego uwielbienia na okładce włącznie (no dobra, nie każdy obiekt uwielbienia nadaje się na okładkę plannera, który będziemy nosili ze sobą…).
          Mój jest już wydrukowany i nadany, więc powinien dotrzeć najpóźniej do przyszłego czwartku. Najpewniej będę go mieć w poniedziałek (oby!), bo wysłali go ze Szwecji pierwszą klasą. Tak więc dam jeszcze znać czy na żywo jest równie super 🙂

          • No niestety nie każdy się nadaje 😉 Ale faktycznie fajne jest to, że można sobie jakiś inspirujący cytat umieścić albo zdjęcia z wakacji… I patrzę, że nawet język niemiecki wybrać można 🙂 także się chyba co raz bardziej przekonuję mimo ceny itp. 😀
            A jak tam można wybrać więcej niż 12 miesięcy? po zalogowaniu?

          • Jednak nie można 🙁 Źle mi się popatrzyło, one są na 12 miesięcy.

  • Ponawiam pytanie: jak Ci się udało wybrać więcej niż 12 miesięcy? A może to jednak błąd? bo ja tam nie widzę takiej opcji nigdzie… można jedynie wybrać miesiąc początkowy.

  • Meega. Sama już prawie kupiłam Happy Planner, ale coś mi w nim nie pasowało. Pozostałam więc przy ładnym kalendarzu i wunderlist na kompa. A że mam bzika na punkcie tego, aby wszystko było po mojemu, to jest to rozwiązanie idealne dla mnie. Kupię, a co! Powinnaś wziąć za to prowizje ;D

    • Podobno jestem dobra w polecaniu, moja szefowa chyba też sobie kupi. A ja, po dobrze ponad miesiącu użytkowania, dalej polecam! Wreszcie chce mi się korzystać z plannera, notuję w nim na bieżąco, noszę ze sobą, nie nudzi mi się i w ogóle jest łał 😀

  • rewelacja!!!

  • Spersonalizowany planer zawsze najlepszy jeśli ktoś wie czego chce. Vandrer robi sobie sam, ale lubi też podglądać u innych:)

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Prowadzę dwa blogi: profesjonalny (noemi.help) i osobisty (noemi.life). Tu piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa