Rozwój osobisty Studia i skuteczna nauka

Jak patrzeć na swoje studia?

Autorstwa z dnia 12 września 2016
Studia to ściema.
Oczywiście, do pewnego stopnia.
Ale jednak ściema.
Chyba że…

Warto iść na studia, a jeśli chce się pełnić pewne zawody, to nawet trzeba. Równocześnie jednak należy zdawać sobie sprawę z tego, że studia to raptem kilkuletni kurs zawodowy połączony z kontynuacją liceum ogólnokształcącego dla ambitniejszych.

Z perspektywy studenta studia to mnóstwo wiedzy i umiejętności co semestr. Semestr w semestr pojawiają się nowe przedmioty, na których wykładowca czy prowadzący przedstawia listę zagadnień, podręczniki, każe sobie doczytać czy poćwiczyć w domu. Potem jest egzamin, kolokwium lub jakaś praca zaliczająca. Biedny student co sesję wkłada mnóstwo energii, żeby nagle to wszystko sobie przyswoić. A potem czuje się taaaki mądry. Hoho. Jaki mądry.

Z perspektywy fachowca, który zostaje poproszony o poprowadzenie danego przedmiotu, wygląda to zgoła inaczej. Ma upchnąć swoją wiedzę i wieloletnie doświadczenie w durnych 30 godzinach. Piętnaście najważniejszych tematów, na każdy tylko dziewięćdziesiąt minut. Oj. Jak w dziewięćdziesiąt minut streścić wszystko, co się wie o swoim ulubionym zagadnieniu? Jak przybliżyć treść lektur, sprzeczne ze sobą koncepcje, ciekawe przypadki, wyjątki od reguły?

Kilka razy sprawdzałam z ciekawości program seksuologii na studiach podyplomowych. Mojemu ulubionemu zagadnieniu, które mam w małym palcu, poświęcono… cztery godziny. Cztery. Jak na studia – to dużo. Ale w cztery godziny nie da się omówić tego tematu. Nie sposób go pomieścić w tak krótkim czasie. I tak jest ze wszystkim. To zawsze jest tylko lizanie tematu czubkiem języka.
(Na moich studiach tego tematu nie było w ogóle. Któryś kolejny rocznik miał lepiej: kilkunastominutowa wzmianka. Oczywiście kosztem czegoś innego).

Takich polizanych tematów podczas pięciu lat edukacji będzie całe mnóstwo. Tysiące zagadnień, w których absolwent musi mieć jako takie rozeznanie. Ale samo rozeznanie to za mało, żeby mówić o kompetencjach. Przynajmniej na psychologii, gdzie te pięć lat to zaledwie wstęp do zawodu. Takie liceum ogólnokształcące wyższego stopnia.

To dlatego same studia nie wystarczają i tak ważne są własne zainteresowania, doświadczenie i nawiązywanie znajomości w branży. Dodatkowe kursy, praktyki, wolontariat, inne aktywności, które pomogą Ci się wyspecjalizować.

Tymczasem wielu studentów, i to nie tylko świeżo upieczonych, ale i wyższych lat studiów, podchodzi do kształcenia akademickiego jakby miało ich ono zbawić od bezrobocia. Samo w sobie. Nie. To nie tak. Z samym dyplomem nic nie znaczysz. Masz ogólne pojęcie o wielu rzeczach, ale daleko Ci do fachowca. Dlatego inwestuj w siebie.

W tym roku wracam na studia na piąty rok, który teoretycznie już raz zaliczyłam, ale przerosła mnie papierkologia (fuj!) i według dziekanatu pominęłam jeden głupi przedmiot.

Wracam zupełnie inna niż te kilka lat temu, kiedy z zapałem studiowałam kolejne zagadnienia. Wówczas miałam strasznie śmieszne nastawienie: uczyłam się każdego potencjalnie użytecznego przedmiotu, jakby to on miał zadecydować o mojej przyszłości. Ukończenie studiów było wtedy celem samym w sobie. Może znasz to z autopsji?

Teraz, kiedy jestem już bardziej dorosła, kiedy mam specjalistyczną wiedzę, trochę doświadczeń i dużo znajomych z seks-pozytywnej branży, ukończenie studiów to tylko środek do celu. Mogłabym sobie dalej jakoś radzić bez dyplomu, ale tak się składa, że otworzy mi on trochę drzwi.

Ukończenie psychologii nie będzie końcem mojej edukacji. Planuję zrobić wiele podyplomówek i kursów. Kilka po to, aby poszerzyć swoje kompetencje zawodowe, nawiązać fajne kontakty lub wzmocnić niektóre relacje. Inne – aby po prostu nabyć umiejętności, które mi się przydadzą. Studia to fajna metoda zdobywania wiedzy, umiejętności, znajomych. I niezły lajfstajl. Lubię się uczyć.

Ale bardziej niż swoją formalną edukację – choć była mi potrzebna – cenię ostatnie kilka lat. Te, kiedy sama decydowałam o swoim kształceniu. Kiedy żyłam pasjami. Kiedy pozyskiwałam doświadczenia. Kiedy spędzałam czas na dodatkowych kursach i spotkaniach. Kiedy miałam czas i energię na czytanie książek i artykułów z branży.

Gdybym była mądrzejsza i bogatsza, wymiksowałabym jedno z drugim, połączyłabym edukację formalną z tą kierowaną przeze mnie. Wtedy nie wyszło. Teraz będzie inaczej. Tobie też tak polecam. Korzystaj z szans i myśl o swoich celach. A jeśli ich nie masz, to eksperymentuj i aktywnie szukaj swojej drogi – wtedy z czasem wszystko nabierze sensu.

TAGI
PODOBNE WPISY
  • U mnie wszystko było na odwrót. Najpierw praca, potem studia. Jedne, drugie, trzecie, a nie te ostatnie to roczny kurs w języku angielskim – pierońska dyscyplina 😉 Wszystkie dobrane pod kątem zawodowego doświadczenia, bez kucia na pamięć rzeczy, które nigdy w życiu mi się nie przydadzą. Spójnie. Marketing, PR, zarządzanie. Studia wykorzystywałam na bieżąco w korpo, pracę wplatałam w case studies programu nauczania. Najlepiej.

    • O tak. Podoba mi się bardzo.
      Ale do świadomego pójścia na studia trzeba dojrzeć.
      Jak Ci się udało wyłamać z trendu „idź na studia po maturze”?

      • Tak po prostu, a tak naprawdę to: 1. jestem z natury przekorna. 2. lubię iść pod prąd i wyłamywać się z ramek. 3. źle znoszę stereotypy i obowiązujące „trendy”. 4. sama decyduję o swoim losie 5. wcześnie opuściłam rodzinny dom (18 lat) i zaczęłam pracować na własny rachunek (bez finansowego wsparcia od rodziców). Na studia, mieszkanie i życie musiałam sama sobie zarobić.

  • Mam wrażenie, że teraz dyplom magistra to tak jak kiedyś matura. Dowód na to, że ktoś potrafi się uczyć.

    • Tak, sam w sobie bardzo często tak. Dużo bardziej liczą się aktywności dodatkowe.

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa