Rozwój

Plan dnia freelancerki: kolejny krok do bycia ogarniętą

Autorstwa z dnia 21 listopada 2016
Jednym z podstawowych warunków dobrego funkcjonowania pomimo choroby afektywnej dwubiegunowej jest ustabilizowane życie i uregulowany rytm dobowy.

Kiedy o tym pierwszy raz usłyszałam, zbladłam. Bo żyłam w całkowitym chaosie, wstawałam i kładłam się spać o każdej możliwej godzinie i generalnie było mi z tym – jak mi się zdawało – dobrze. Potrzebowałam kilku lat, żeby zrozumieć, że w ten sposób tylko utrudniam sobie życie, a radosne kierowanie się własnym chciejstwem i niechciejstwem to nie przywilej wolnego zawodu, a przekleństwo.

Tak, czytałam te wszystkie mądre teksty o rutynie wielkich ludzi, o organizacji czasu pracy freelancera itd., itp. Ale cały czas odkładałam własną organizację na Święty Nigdy. Nawet kiedy w teorii wiedziałam już, że nie przynosi mi to korzyści oraz, o zgrozo, demobilizuje Wena Twórczego.

Jednak kropla drążyła skałę i w końcu… ruszyło.

W podjęciu przełomowej decyzji o zorganizowaniu swojego dnia pomogły mi: zaprojektowany przeze mnie planer i „Dziennik Coachingowy”. Korzystanie przez rok z kawałkiem z planera pokazało mi, że organizacja sama w sobie ma swoje niezaprzeczalne zalety. „Dziennik Coachingowy” udowodnił mi, że potrafię być systematyczna, a 10 listopada zapytał o poszerzenie strefy komfortu.

O co chodziło z tą strefą komfortu?

Autorki „Dziennika Coachingowego”, posługując się ciekawą metaforą, zachęciły mnie do zastanowienia się, co byłabym w stanie zaryzykować lub poświęcić dla spełnienia swoich marzeń. Co jest dla mnie komfortowe, ale odbiera mi Lepszą Sytuację, którą mogłabym osiągnąć, gdybym tylko się postarała?

Pomyślałam trochę nad swoją codziennością i zapisałam:

LENIWE, NIJAKIE „WOLNE” DNI –>

  • systematyczna praca nad blogiem
  • uczenie się seksuologii – czytanie książek
  • więcej zleceń, lepszy marketing
  • zdrowsze jedzenie i siłownia

Z tymi „wolnymi” dniami, kiedy godzinami nie robię nic konkretnego, jest taki problem, że to przeciwdziała u mnie stresowi, który wyzwoliłby epizody hipomaniakalno-depresyjne. Spokój i relaks (oraz Facebook, seriale, głaskanie kotów i czatowanie z przyjaciółmi) zapewniają mi zdrowie… ale czy aby na pewno? Czy moje życie nie byłoby pełniejsze i bardziej satysfakcjonujące, gdybym upakowała więcej czynności? Najlepiej w przewidywalny, zorganizowany i pozbawiony niespodzianek sposób?

Wyciągnęłam kartkę i zaplanowałam sobie plan dnia, uwzględniając moje cele, aktualne preferencje i obserwacje. Bo problem ze mną jest taki, że zwykle jak mam wolny czas, to sobie myślę „hm, co teraz mogłabym porobić?” co jest równoznaczne z „na co mam ochotę?”. Nazbyt często odpowiedzią jest „o, sprawdzę co na fejsie”…

Potrzebowałam zatem ram: punktu odniesienia, który by mi mówił, że jeśli jest 14, to idę na zakupy i gotuję sobie obiad (albo mam czas wolny, jeśli lodówka jest pełna, a obiad został mi z wczoraj).

Dziś wróciłam z urlopu spędzonego na mazowieckiej wsi (fotorelacja na Instagramie), posiedziałam nad oswajaniem programu do budżetu domowego (miał być YNAB – You Need a Budget, ale za namową przyjaciela zdecydowałam się na tańszy i bardziej profesjonalny AceMoney), a potem przepisałam notatki do Excela i utworzyłam tabelkę z planem dnia. Wisi teraz przy monitorze.

To pierwsza wersja, więc oczywiście nie jest doskonała, ale na start – lepsza niż żadna.

Jutro pierwszy dzień systematycznej pracy. Zobaczymy jak mi pójdzie!

A Ty jak spędzasz dnie? Od przypadku do przypadku, czy według ustalonego harmonogramu?

PS. Kominek uruchomił dziś zapisy na kurs dla blogerów. Kogo z Was spotkam w grupie premium?

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Trzymam mocno kciuki! Ja… jestem jeszcze przed decyzją, w jaki sposób się zorganizuję. Zawsze po kilku dniach porzucam bo nie czuję sensu. Jak narazie, tak ostrożnie, korztsram tylko z OneNote.

    • Dzięki! Na razie mi niestety kompletnie nie idzie. Zmiana nawyków jest strasznie ciężka…
      Jak korzystasz z OneNote, podzielisz się? 🙂

      • Kompletnie niekreatywnie, mam jeden notes (kilka nie zdało egzaminu, bo nie chciało mi się do nich zaglądać), i w nim mam najważniejsze rzeczy w 7-8 zakładkach 🙂

        • A dalej jak? 🙂 Podziel się, lubię ten program, ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić organizacji w nim.

          Ja w OneNote próbuję skompletować wszystkie swoje notatki z seksuologii. Ale idzie mi jak po grudzie… Łatwiej by mi pewnie było, gdybym to rzeczywiście STUDIOWAŁA, a nie tkwiła w zawieszeniu.

  • A to jest trudne pytanie, wiesz? Jak ja spędzam dnie… Kilkukrotnie próbowałem zrobić sobie harmonogram (potrzebowałbym ze trzech, zależnie na którą zmianę pracuję 😛 ) i to się generalnie sprawdza… dosyć… Ale teraz nie żyję według harmonogramu, a mimo to mam poczucie… spełnienia? 😛 Po części dlatego, że przestałem się zmuszać do tego co niby powinienem robić, a po części, bo chwilowo nie miałem pracy i dużo czasu i dużo zaległości (głównie internetowych ale domowych też) nadrobiłem i czuję się zadowolony 😉 Powiedziałbym więc, że ogólnie żyję umiarkowanie wg harmonogramu 😉

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa