Rozwój

Po co nam rozwój osobisty?

Autorstwa z dnia 13 listopada 2016

Niedawno przeczytałam tekst „Po co Ci rozwój?” Bartka Popiela, w którym krytykuje on ludzi pasjonujących się rozwojem osobistym. Jego zdaniem rozwój osobisty zawsze powinien być ukierunkowany na cel. Czyli możemy rozwijać się po to, żeby lepiej wypadać na rozmowach kwalifikacyjnych i dostać pracę, albo żeby szybciej opanować język obcy, albo aby zostać lepszym rodzicem, natomiast nie powinniśmy traktować rozwoju osobistego jako hobby i krzywo patrzeć na ludzi, którzy go nie praktykują i oglądają seriale przed kompem zamiast poczytać sobie Kiyosakiego.

Osobiście się z tym raczej NIE zgadzam. Moim zdaniem rozwój osobisty jest jak fitness: nie zawsze chodzi o to, by schudnąć, wyhodować na brzuchu sześciopak albo by wygrać maraton, czasem wystarczy miłe uczucie zmęczenia i świadomość, że coś się dla siebie dzisiaj dobrego zrobiło. Zmiana na lepsze jest oczywiście pożądana, ale czy obligatoryjna? Zresztą czasami wkładamy wysiłek po to, by utrzymać się na obecnym poziomie, a o widocznych postępach można tylko pomarzyć.

Z chodzeniem na siłownię dalej mam problem (choć przedwczoraj zrobiłam pięciokilometrowy spacer po lesie!) i wciąż powinnam zrzucić ze trzy kilo (a może już trzy i pół?), ale lubię być fit psychicznie. Rozwijam się powoli, ale bardziej lub mniej wszechstronnie, przy okazji zmieniając swoje życie w miarę moich ograniczonych chorobą możliwości.

Są efekty. Przede wszystkim zmieniło mi się nastawienie do życia – w ogóle nie przypominam siebie sprzed dekady. Doszłam też do tego, że – pomimo trudnych doświadczeń, napadów depresji i pewnych problemów, które leżą poza moją strefą wpływu – moje życie jest satysfakcjonujące. Teraz dbam o to, by było pełniejsze i bardziej wartościowe. Pracuję też nad zwiększeniem swojej efektywności.

Wierzę w to, że – jako przyszły coach – powinnam być spójna i działać zgodnie z tym, co głoszę. A poza tym dobrze wiedzieć, co w trawie piszczy. Tak więc czytam książki i artykuły rozwojowe, poznaję ludzi, chodzę na konferencje i warsztaty, wypełniam „Dziennik Coachingowy„. Czasami coś wcielam w życie, innym razem po prostu o czymś czytam, żeby wiedzieć – bo kiedyś może mi się przydać w pracy z klientem.

Lubię to. Po prostu lubię.

Ostatnio odkryłam (właściwie to usłyszałam od kilku osób), że jestem już całkiem dobra w te klocki. Kojarzę dużo technik, narzędzi, aplikacji, testów, teorii itd. powiązanych z różnymi aspektami rozwoju osobistego oraz umiem go zaplanować. Nie ulega wątpliwości, że w przyszłości będę miała z czego korzystać, a pasja wreszcie stanie się zawodem.

Bartek Popiel prowadzi stronę Liczy się Wynik (klikaj, warto!), co wiele mówi o jego podejściu, ale ja nie zawsze stawiam na wyniki. Czasami człowiekowi chodzi po prostu o dawkę inspiracji, a innym razem rozwój osobisty staje się celem samym w sobie. I nie ma w tym nic złego.

Zgadzam się z nim w jednym: patrzenie krzywo na ludzi, którzy „nie czytają Kiyosakiego” i wolą rozerwać się przy serialu rzeczywiście jest niefajne. Jak na snobizm przystało. Snobizm ssie – i tyle w temacie.

A Ty? Po co się rozwijasz? Masz w tym jakiś konkretny cel, a może po prostu sprawia Ci to satysfakcję lub jest nawykiem, który dochodzi do głosu, ilekroć staniesz przed nowym wyzwaniem?

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Dla mnie rozwój osobisty oczywiście jest w dużym stopniu środkiem do osiągnięcia jakichś celów, ale daje mi również poczucie sprawczości. Jeśli jestem w stanie jakoś się rozwinąć, zmienić pewne zachowania, to mam poczucie, że mam wpływ na swoje życie, potrafię je kształtować. Nie jestem marionetką, która płynie z prądem. Warto sobie o tym przypominać na bieżąco, a nie tylko przy okazji konkretnych sytuacji. To pozwala mi osiągnąć spokój i szczęście, bo wytrąca mi argumenty „Bo przez ten zły świat jestem taka i owaka, więc nie mogę…”. Osobną kwestią jest pytanie, czy chcę w coś włożyć konieczną ilość wysiłku, ale najważniejsza jest świadomość, że mogę 🙂

  • Bardzo trafna uwaga – rozwój jest jak mentalny fitness i w tym tkwi chyba sedno problemu 🙂 Potrzebujemy regularnej aktywności fizycznej, by zachować zdrowie i dobre samopoczucie, ale każdy może realizować tę potrzebę trochę inaczej – jeden będzie chodził pięć razy w tygodniu na siłkę, drugi wybierze jogę, trzeci wybierze po prostu bezpretensjonalny spacer. I tak samo, jeden będzie to robił by zrzucić 5 kilogramów (tak jak rozwija się po to, by odnosić sukcesy w pracy i uczyć się języków), a drugi – bo wyzwalające się podczas tych ćwiczeń endorfiny dały mu takiego kopa, że chce mieć z nimi kontakt częściej. Zjawisko jest tak różnorodne i szerokie, że moim zdaniem jakakolwiek próba kategoryzowania go mija się z celem.

  • Zadane na końcu tekstu pytanie sugeruje, że każdy się rozwija. A czy dopuszczasz taką myśl, że nie każdy? Że nie każdy chce, nie każdy potrzebuje, nie każdy musi?

    • Dopuszczam, choć oczywiście mnie to zdumiewa ;P Ale czemu nie. Ja nie lubię sportu wyczynowego, to ktoś inny może nie lubić rozwoju osobistego.

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa