Lifestyle

Podsumowanie roku 2015

Autorstwa z dnia 29 grudnia 2015
Rok 2015 był to dobry rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały… a nie, przecież nikt już nie skojarzy tego nawiązania.

W każdym razie był to dobry rok. Poznałam w nim najnowszą Miłość Swojego Życia (sądząc z tego, jak wygląda teraz związek, nie ostatnią, ale bądźmy dobrej myśli). Po raz pierwszy od czasów liceum wyjechałam za granicę, odwiedzając po raz kolejny Włochy: Mediolan, Bergamo i Carrarę. Zrewidowałam wiele swoich przekonań, zrealizowałam całkiem sporo planów i odzyskałam dla siebie moje życie.

Spełniło się moje wielkie marzenie, czyli uczestniczyłam w ASPEX – pięciodniowym bardzo zaawansowanym szkoleniu wyjazdowym dla osób pracujących z ludzką seksualnością. Był to czas dla mnie bardzo trudny, stawiający przede mną wiele wyzwań, ale jestem zadowolona. Wyjechałam na wieś, poznałam i pointegrowałam się ze sporą grupę niesamowitych, inspirujących ludzi, wzięłam udział w kilku rozwijających warsztatach – przede wszystkim z ciałem, które zawsze było dla mnie źródłem wielu issues. Jeszcze rok temu nie dałabym rady. Równocześnie był to mój pierwszy wyjazd poświęcony w całości rozwojowi osobistemu. Liczę, że w przyszłości będzie ich więcej. Może nawet w przyszłym roku?

Aktualnie uczestniczę także, jak już wspominałam, w Szkole Seksu i Miłości Karo Akabal – to również było moje wielkie marzenie, które się ziściło. Zaczynam jednak odczuwać, że rozwijanie się online nie do końca jest dla mnie.

Przeczytałam znacznie więcej książek niż w zeszłym roku, co jest w dużym stopniu zasługą inkBOOKa z abonamentem Legimi. Dostęp do 12 000+ książek za jedyne 45 złotych miesięcznie? Shut up and take my money! Teraz Legimi zauważalnie podrożało (i zdrożeje jeszcze bardziej), ale kilka dni temu widziałam ich ofertę na Grouponie.

Wkroczyłam też w nową dekadę. Od ponad miesiąca mój wiek zaczyna się od trójki i czuję, że mentalnie jest to inna jakość niż kiedy miałam lat dwadzieścia kilka. Dopiero zaczynam zauważać zmiany, ale jestem z nich generalnie zadowolona. Odkrywam bowiem nowe pokłady spokoju i cierpliwości. Tak, tak, ja piszę o spokoju i cierpliwości, śmiech na sali. Ale kto wie, w tym tempie może przed siedemdziesiątką osiągnę stan kwiatu lotosu na lśniącej tafli jeziora? W każdym razie jestem trochę milsza. I bardziej wyrozumiała, także wobec samej siebie.

Wyzwanie stanowi ciało, które też się delikatnie zmieniło. Z jednej strony jest to coś, do czego muszę się przyzwyczaić – ostatecznie pierwsza młodość już za mną, no i co ja właśnie wspominałam o rosnącej samoakceptacji? – z drugiej, postanowiłam sobie, że pora wziąć się za siebie. Mam dużo więcej kosmetyków (ostatnio marki Pease; miałam kupić tylko czerwony lakier – bo kup sobie prezent, yay!- a skończyło się… no, kartą stałej klientki) i postanowiłam sobie, że od stycznia będę chodziła na siłownię, a kiedy zrobi się cieplej, to także na basen. Przynajmniej dwa razy w miesiącu wypadałoby się poruszać. Nie przepadam za ćwiczeniami, ale nie znoszę swojego braku kondycji! Przywykłam do tego, że jestem szybka i silna, a ostatnio padam po kilkuminutowym wysiłku. O, NIE! Czas na zmianę!

Można powiedzieć, że był to – na wiele różnych sposobów – pierwszy rok nowego życia Noemi.

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Basen fajna sprawa. Niedaleko Ciebie jest bardzo fajna oferta. 160zł za karnet open ważny trzydzieści dni, pływanie bez ograniczeń. <3

  • Ja ćwiczę w domu 🙂 Chodakowska, hula hop, twister, skakanka i te sprawy. Zaczęłam w ten sposób, bo stosuję zasadę: zanim w coś zainwestujesz, sprawdź, czy na pewno to jest to, o co chodzi. A spodobało mi się na tyle, że teraz nie widzę potrzeby chodzenia na siłownię/aerobik. W dawnej przeszłości (licealnej) chodziłam na siłownię kilka razy w tygodniu, więc wiem, jak to jest. Aerobiki różnorakie też przerobiłam. A Chodakowska miło się do mnie uśmiecha i mogę ćwiczyć dokładnie wtedy, kiedy mam ochotę – nie mówić już o oszczędzaniu czasu na dojazdy. Pozostałe sprzęty mają tę zaletę, że mogę ćwiczyć oglądając seriale 😀

    • Rok temu żadna siła, łącznie z poleceniem ówczesnego Dominującego, nie była w stanie zmusić mnie do ćwiczeń w domu. Więc teraz jestem „lekko” sceptyczna 😉 Poza tym nie mam już miejsca, bo ćwiczyłam w pokoju, który teraz zajmują Współlokator-i-jego-rzeczy, a mój własny pokój to korytarzyk między wielkim biurkiem a kanapą. Więc obawiam się, że jestem skazana na siłownię. Jeśli będzie bardzo atrakcyjna, to może dam radę XD

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Prowadzę dwa blogi: profesjonalny (noemi.help) i osobisty (noemi.life). Tu piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa