Zorganizuj się!

Jestem rozdarta, czyli pomiędzy planerem a bujo

Autorstwa z dnia 25 września 2016
Chciałbym mieć takie problemy, powiedział Współlokator, kiedy podzieliłam się z nim moim najnowszym Życiowym Dramatem. Chcecie posłuchać?

Otóż.

Jutro zaczyna się mój nowy planner blogowy, zamówiony sześć tygodni temu z Personal-planner.com. Nareszcie. Nowiutki, pachnący, z rozpoczętymi w nim zapiskami (no bo trzeba było gdzieś zapisać październikowe plany wyjazdowe czy studia). Nie mogłam się doczekać aż wreszcie nadejdzie ten dzień, kiedy będę mogła pożegnać mój ukochany planer z zeszłego roku i zacząć nowy.

Na fali tej niecierpliwości zaczęłam śledzić uważniej trendy z bullet journalingu, dołączyłam do grupy na Facebooku, założyłam tablicę na Pintereście z ciekawymi inspiracjami… Ostatecznie w planerze mam kilkanaście kartek w kropki, należy je dobrze wykorzystać!

…i co?

I teraz chciałabym prowadzić własnego bullet journala, zwłaszcza że odkryłam, że można sobie powoli wypracowywać swój unikalny styl, dostosowując kolejne strony do swoich ewoluujących potrzeb i zwiększających się doświadczeń.

A planer? Co z planerem? Z moim ślicznym, wypieszczonym planerem z kolorowymi kartkami, zakładką-linijką i plastikową okładką? Przecież nie rzucę go przed ołtarzem…?

Cierpię. Cierpię i kombinuję. Wykombinowałam w końcu rozwiązanie: zacznę korzystać z planera jakby nigdy nic, a jeśli nie przejdzie mi faza na bujo, to zamówię sobie notatnik w kropki i będę się nim posługiwała jako rozwinięciem planera.

To znaczy, już planuję, jak przeprowadzić rozsądny podział i co trzymać w planerze, a co w bullet journalu. Będzie to trudne, ale dam radę!

Swoją drogą, zasługuję na pochwałę: z planera, który zamówiłam w zeszłym roku, korzystałam przez cały czas. Od 21 września 2015 roku do 25 września 2016 roku. Po drodze było kilka przerw, ale nigdy nie trwały dłużej niż tydzień. No, tydzień z ogonkiem. Jestem miszcz!

20160925_144545

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Hehe, ach te dylematy. Nic nie zaszkodzi, korzystać z dwóch. 🙂

    • Ja też bym korzystał z dwóch. Oczywiście każdy z nich do innych celów 🙂

  • Zawsze podziwiałem ludzi, którzy prowadzą sobie jakieś dzienniki/plannery. Ja też bym chciał mieć kolorowy kalendarz, zapisany kolorowymi długopisami, ale nie potrafię. Wszystko, co najważniejsze pamiętam, więc nigdzie nie zapisuje, a zapisywanie jakichś podstawowych czynności typu przeczytać to, posprzątać tutaj itp., jest dla mnie bez celu, bo po prostu wiem, że mam to zrobić. Każdy mój taki organizer, jaki kupiłem, zawsze kończy w kącie i zaprzyjaźnia się z rezydującymi tam pająkami (no dobra, z jednym, to moje zwierzątko domowe, które wprowadziło się do mnie samo).

    • O rany, jak ja zazdroszczę pamięci. Moja jest tak tragiczna, że dzisiaj na przykład szłam do sklepu po kawę, cukier i coś do żarcia, a wróciłam z kawą i cosiami do żarcia – bez cukru. Od którego jestem uzależniona.
      Niestety jeśli u mnie coś jest niezapisane oraz nie weszło mi w nawyk, to nie istnieje: umówię się na zakładkę z dwiema osobami, zapomnę się podrapać, nie zadzwonię zapisać się do dentysty itd.

      • Też jestem uzależniony od cukru, witam w klubie 😛 Jeśli chodzi o zakupy, to też bez przesady, aż takiej pamięci nie mam i zakupy wole sobie zapisać, zwłaszcza jak mam ich dużo. Drapanie się też zapisujesz w plannerze, żeby nie zapomnieć? 🙂

        • Oczywiście że zapisuję 😀 Co drugi dzień 😉

  • Jak zacząłem czytać ten wpis, to już się przestraszyłem, że i ja będę mieć taki dylemat bo znowu mnie do czegoś przekonasz 😀 ale nieee, chyba jednak bujo to nie dla mnie – za dużo pisania 😛 A przede wszystkim… mnie się sprawdza wpisywanie rzeczy do kalendarza (takich z konkretną datą), a rzeczy „do zrobienia” mam zwykle na liście w notatniku koło komputera (bo to w większości komputerowe rzeczy, a te nie komputerowe to dopiero od niedawna zapisuję w plannerze), inspiracje itp. zwykle lądują na blogu. Także organizację dobrze ogarniam tak jak jest.
    Ale planner też wykorzystuję, bo ja ogólnie potrzebuję podręcznego kalendarza więc i korzystam. Tylko tej skali nastroju chyba od czerwca nie wypełniam, bo mi się jakoś nie chce 😉 ale na przyszły rok pewnie i tak ją zamówię, bo jednak fajnie wygląda 😛 A w ogóle to teraz widziałem że chyba można złotą gumkę sobie wziąć! 😀 oczywiście taką wezmę 😀 (będę mógł wymieniać na tą ze starego jak uznam, że złota jest za bardzo gejowska XD bo Planner biorę tej samej wielkości co na ten rok).
    Na Twoim miejscu używałbym obu, każdego do innych rzeczy 🙂 Ja sobie np. nie wyobrażam bez tego notesu koło komputera i żaden kalendarz by mi go nie zastąpił 😛

    • Imiona kochanków, boskie! Będę mieć specjalną stronę w bujo z ich listą 😀

      Mnie też się nie chciało wypełniać skali nastroju i jej nie zamówiłam. W tym roku mam To do this week, List of the week i Idea of the week/Goals/Art. W wolnym polu koło niedzieli mam wyrysowane Habits Tracker, ciekawe czy wypali. Jak nie, to wymyślę coś innego 🙂

      A w ogóle to pokaż swój planer 😉

      • Jeszcze nie mam nowego, wciąż nie mogę znaleźć czasu żeby zaprojektować, zwłaszcza okładkę 😛 (a właśnie, pokaż swoją okładkę! :P), a stary pewnie widziałaś: http://wendigo.pinger.pl/m/26779639

        • Musiała mi umknąć ta notka. Fajny kolaż!
          Ja mam okładkę z ich galerii. https://uploads.disquscdn.com/images/8910c27d20df7c729d717611975d82ff348f30eddd604449f0a20a15dd9517d2.jpg <– tegoroczny jest na wierzchu. Z tyłu są podobne roślinki.
          Moje moduły teraz to tabelki na każdy miesiąc (wewnątrz kalendarza) + dużo stron z kropkami + 6 stron sudoku. Rzeczywiście duży format ma więcej stron. Poprzednio były dwa podglądy lat i kartki w kratkę, praktycznie niewykorzystywane (nie znałam idei bujo i z jednej strony to były takie zwykłe kartki w kratkę, a z drugiej specjalne, bo w kalendarzu).

          • No właśnie, bo właściwie na tych kartkach w kratkę można zrobić to co w bujo 😛 Ale ja w tym roku też wezmę ich mniej. Teraz chcę wziąć podgląd roku, mapy, adresownik i strony w kratkę 🙂 Fajnie by było jeszcze kolorowanki ale się nie da 😛 a te powyższe są dla mnie ważniejsze.

          • I tu zaznacza się przewaga mojego formatu (A5) nad Twoim (square?) Dodałam właśnie w testowym planerze A5 to, co Ty chcesz, i zostało mi 28 wolnych stron. Przełączyłam na square – i o rety, tylko 18 stron ŁĄCZNIE?! Z tego co widzę, tylko A5 ma więcej stron :/

          • Nie, ja biorę ten najmniejszy – czyli „Mini” (w angielskiej wersji).

      • A jakby Cię to interesowało, to mój tegoroczny wygląda tak: http://wendigo.pinger.pl/m/27617018 😛

        • Ładny! Podobają mi się bardzo obie okładki :). Miłego użytkowania!

  • O rany, właśnie odkryłam istnienie czegoś takiego jak bullet journal… Chyba nie chciałam tego wiedzieć 😉

    • Już wiesz! I powiem Ci, że to jest mega!

  • Ej, ja miałam mieć własny planer jako moment przejściowy między kalendarzami na rok szkolny, a kalendarzami na rok… kalendarzowy 🙂 Czyli tylko na jesień. Już mam dylemat, bo jednak planowałam kupić sobie kalendarz roczny, ale bujo takie fajne.

    • Załóż bujo na jesień 🙂 A potem zobaczysz co dalej.

      • No właśnie założyłam i prowadzę, i nie wiem, co zrobię. Nie lubię takiej niewiedzy.

  • Hihi też bym miała dylemat i byłby dramat, rozumiem Cię! Więc mam zeszyt (taki ładny jak lubię i z plastikową okładką) który robi za planer, gdzie bazgram, skreślam, notuję i pilnuję terminów. A do ładnego rysowania mam szkicownik i tak się „wyżywam artystycznie” 😉

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa