Rozwój Rozwój osobisty

Samotność w drodze na szczyt

Autorstwa z dnia 12 października 2016
Miałam dzisiaj napisać notkę o osiąganiu celów, ale zanim dorwałam się do komputera, zapomniałam, o czym notka miała być. Usłyszałam propozycję, żeby napisać o tym, jak się czuję z tym, że realizuję swoje cele – że moja wizja pomału się realizuje, że jestem na swojej drodze. Zapisałam to sobie na karteczce… zamyśliłam się… i nieoczekiwanie przyszła samotność.

Moje wytrwałe dążenie do celu (z zawirowaniami po drodze, ale w końcu już od 10 lat chcę pracować w tym zawodzie) kosztuje mnie znajomych, którzy zaczynali razem ze mną, ale poddali się po drodze.

Nie wiem czemu ludzie się poddają. Chyba dlatego, że w podróży znajdują bezpieczną przystań i już nie chcą wykraczać poza swoją strefę komfortu. Mam tu na myśli moje koleżanki, które pozakładały lub wkrótce założą rodziny, zostawiając swoje dawne marzenia gdzieś poza sobą. Szkoda mi tego, bo znam ich talenty i wiem, że mogłyby być świetne. Ale one chyba tego nie wiedzą – a może po prostu nie jest to dla nich takie ważne? Choć gdyby nie było takie ważne, to chyba by mnie nie unikały?

A unikają.

Zastanawiałam się, czemu. Czemu niektórzy ludzie rezygnują z rozwoju zawodowego, poprzestając na „mieniu jakiejś pracy”. Kombinowałam z wartościami. Dla mnie rozwój jest bardzo wysoko w hierarchii wartości, a rodzina – raczej nisko. Wyżej, znacznie wyżej cenię przyjaźń, ale jeśli mam wybrać czyjąś przyjaźń albo własny rozwój to sprawa jest jasna. (Mojego życia nikt mi nie zwróci. Każdy rok jest bezcenny). Inni ludzie w tym samym czasie mogą myśleć, że dla nich najważniejszy jest bezpieczny domek, kochający małżonek (lub inna najbliższa osoba), dzieci.

Kiedy zaczęłam dzisiaj o tym rozmawiać ze znajomym, swoimi refleksjami zaprezentował mi, że można mieć zupełnie inną osobowość, w ogóle pozbawioną czegoś takiego jak „dążenie do celu”. Sam doświadcza życia, kolekcjonuje wiedzę i doświadczenia. Cele miewa, owszem. Nawet wspólnie nad jednym pracujemy. Ja jednakże bez celu nie wiem, co mam ze sobą zrobić.

Kierując się ciągiem skojarzeń, zajrzałam do koncepcji Enneagramu – teorii osobowości dzielącej nas na dziewięć typów, ponazywanych od kolejnych cyfr (nie mylić z numerologią, tu wyznacznikami typu są cechy i postawy, a nie data urodzenia). Chodź nigdy nie wychodzi mi to w teście, wiem, że jestem Trójką. Zdobywcą. Znajomy jest klasyczną Piątką – odmienia słowo „obserwować” przez wszystkie przypadki. To zupełnie inna osobowość, z zupełnie innymi zadaniami rozwojowymi. Moim jest wyłączanie potrzeby zdobywania kolejnych szczytów, uświadomienie sobie tego, że własna wartość nie zależy od ilości osiągnięć – co, jak przystało na Trójkę, zaczęłam rozumieć dopiero po kryzysie i wypaleniu.

A zatem, że tak odkrywczo zauważę, jesteśmy inni. Mamy różne osobowości, inaczej ukształtowaną hierarchię wartości, inne talenty. To wszystko sprawia, że wielu ludzi nie jest na tyle zmotywowanych, aby realizować swoje marzenia związane z pracą, żeby rzeczywiście uparcie kontynuować działania.

Niestety czasami widzi się to dopiero po latach, kiedy przyjaźnie się rozpadają, a wspólne kiedyś sny – snują się dalej dwiema różnymi ścieżkami.

Jednym z moich talentów wg Gallupa, silniejszym nawet niż ukierunkowanie na cel, jest bliskość. Mam ogromną potrzebę działania w jednej drużynie z kilkorgiem najbliższych mi ludzi. Wtedy jestem najefektywniejsza.

Niestety większość miejsc dla moich partnerów-w-działaniu jest, ponownie, nieobsadzona.

Chyba pora się rozejrzeć i poszukać uważnie.

A tymczasem – wypełniam dalej „Dziennik Coachingowy” Kamili Rowińskiej i Kamili Kozioł, planuję działania w kalendarzu, Goalscape i w arkuszach kalkulacyjnych, czytam książki i rozmawiam z ludźmi. Nie do końca samotnie, na całe szczęście. Niektóre projekty realizujemy w dwójkach.

Ale puste miejsca bolą. Jedno zdaje się jeszcze ciepłe.

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Daria/PoboczemDrogi

    Mi się wydaje, że to nie jest tak, że ktoś się poddał, porzucił marzenia. Może i marzenia się zmieniły? Ja już mam inne priorytety niż miałam 10 lat temu, sama widzę jak mocno się zmieniłam, jak zmieniły się moje oczekiwania względem siebie samej. Warto być na tym polu wrażliwym, żeby nie okazało się, że gonimy za czymś, co tak naprawdę nas juz nie interesuje. Pozdrawiam!

  • Aleksandra Kupiec

    Fajny wpis, jedna Zgadzam się z Darią. Z wiekiem zmieniają się priorytety, cele i hierarchia wartości.. Życie nas weryfikuje..

  • Asia

    Zgadzam się. Ludzie mają różne potrzeby i dla każdego co innego jest ważne i ważniejsze. Myślę, że to dobrze, bo dzięki temu uzupełniamy się w działaniach i każdy robi coś innego, na miarę swoich potrzeb, oczekiwań i zainteresowań 🙂

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa