Praca i kariera Rozwój osobisty

Skąd, do cholery, wziąć te „znajomości”?

Autorstwa z dnia 14 września 2016

Większość ludzi szuka pracy poprzez przeglądanie ogłoszeń i słanie dziesiątek jednakowych CV w nieznane sobie miejsca. Czyli robi to zupełnie źle. Ale nie o tym miałam dziś pisać, tylko o znajomościach.

Społeczeństwo straszliwie burzy się na wieść, że ludzie mają tendencję do dawania pracy swoim znajomym. Że rekrutacja najczęściej odbywa się inną drogą niż poprzez ogłoszenia w gazetach w internecie i że trzeba się strasznie namęczyć, żeby wreszcie jakoś tę pracę znaleźć. No bo jakże to tak. To nie w porządku dla uczciwego człowieka, który brzydzi się dostaniem pracy „po znajomości” i chce ją zdobyć w „normalny” sposób. A fe! Źli, skorumpowani pracodawcy, źli!

Tylko że to zupełnie nie tak.

Przede wszystkim, jeżeli nie chcesz jeść tynku i meldować się co kilka miesięcy w Urzędzie Pracy, zacznij działać skutecznie. Nie po to ludzie Ci powtarzają, w jaki sposób odbywa się naprawdę rekrutacja, żebyś nadal był leszczem. Skorzystaj z przewagi, którą daje Ci informacja „robię to nie tak, jak trzeba”.

Po drugie, zmień nastawienie. Znajomości nie są złe. To znaczy owszem, bywało i nadal bywa tak, że pracę dostaje ciocia żony syna prezesa, która pojęcia nie ma o tym, co robi, ale to jest patologia. Patologiami się dzisiaj zajmować nie będziemy. Będziemy się zajmowali Twoimi znajomymi.

Kim oni są? Skąd ich znasz? Czym się interesują? Co Cię z nimi łączy? Jak spędzacie wspólny czas? Czy mogą pomóc Ci w znalezieniu pracy?

Jeżeli, tak jak Cię zachęcałam w poprzednim wpisie, nie poprzestajesz na studiach, ale:

  • działasz w wolontariacie
  • odbywasz praktyki,
  • jeździsz na konferencje,
  • należysz do koła naukowego,
  • organizujesz konferencje,
  • chodzisz na eventy branżowe,
  • zaliczasz nadprogramowe kursy,
  • prowadzisz bloga,
  • uczestniczysz w grupach tematycznych na Facebooku (oraz forach, o ile w Twojej branży jakieś jeszcze istnieją)
  • i w inny sposób aktywnie zdobywasz wiedzę i doświadczenie wykraczające poza studia i samotne czytanie książek

to siłą rzeczy poznajesz ludzi, którzy robią mniej więcej to samo, co Ty.

Jeśli tego jeszcze nie robisz – zacznij. Obojętne w jakiej branży działasz lub chcesz działać oraz ile masz lat, wyjdź przed szereg. Działaj. Działając, daj się poznać. Nawiązuj kontakty. Zapraszaj ludzi do znajomych i angażuj się w relacje z nimi. Mów też śmiało, czym się zajmujesz lub chcesz zajmować. I nie bój się osób z doświadczeniem większym niż Twoje. Nie myśl o sobie, że jesteś „tylko studentem” albo „tylko bezrobotnym”. Bądź kimś, kto się interesuje tematem, kto kojarzy ludzi, kto nie waha się zadawać dodatkowych pytań w kuluarach. Pomagaj w miarę możności.

Sama poznałam mnóstwo ludzi na konferencjach, eventach tematycznych, kursach poszerzających kompetencje czy poprzez mojego drugiego bloga. Przy czym musisz wiedzieć, że nie jestem specjalnie towarzyską istotą, unikam też imprez zakrapianych alkoholem. I choć nie skończyłam jeszcze studiów, sporo specjalistów kojarzy mnie i trzyma za mnie kciuki. A krótkie „cześć” „cześć” „co u Ciebie?” potrafi otworzyć wiele drzwi.

Zachęcam Cię też do nie patrzenia na fachowców ze swojej dziedziny jak na konkurencję. To są osoby, od których możesz się wielu cennych rzeczy nauczyć i które często chętnie Ci pomogą, wejdą we współpracę czy zarekomendują w razie potrzeby. Darz ich szacunkiem i mów o nich z sympatią, a najprawdopodobniej odpowiedzą Ci tym samym. Bardzo możliwe, że staną się Twoją siecią wsparcia, Twoimi partnerami w biznesie,  Twoim źródłem inspiracji, Twoimi powiernikami, a nawet przyjaciółmi na dobre i złe.

Zatem do dzieła – i powodzenia!

TAGI
PODOBNE WPISY
  • O tym, że nie ma nic złego (a wręcz przeciwnie) w znajdowaniu pracy po znajomości uczyli mnie na podstawach przedsiębiorczości w liceum ogólnokształcącym… także zdziwiony jestem, że innych nie 😛

    • Miałeś dobrze poprowadzone zajęcia. U mnie facet na to klął, powtarzając obiegowe opinie. Podobało się uczniom (młodzi anarchiści i inna zbuntowana młodzież), ale było skrajnie bezużyteczne.

  • Dla mnie najważniejsze jest nastawienie, jeśli ktoś z góry zakłada, że nie znajdzie pracy, bo wszędzie zatrudniają jedynie po znajomości albo wymagają doktoratu, 10 lat doświadczenia i wieku nieprzekraczającego 30 lat, to oczywiste jest, że pracy nie znajdzie. Najłatwiej jest siedzieć w fotelu i pluć jadem przez okno, jaki to świat jest zły i niesprawiedliwy. Trzeba po prostu wziąć się w garść i poprosić kogoś o kopa w odwłok. Nic samo nie przyjdzie, no może poza pizzą (choć w sumie ją i tak przynosi dostawca).

  • Mnie wyprowadza z równowagi wieszanie psów na zatrudnianiu po znajomościach – w znaczeniu „z polecenia” :). Przecież to takie oczywiste :).
    Sama ze zmianą pracy nigdy nie miałam problemów – rodzina się już ze mnie śmieje, gdy pracuję dłużej niż rok ;). Chociaż nigdy „po znajomości” nie miałam pracy. Za to 3 razy załatwiłam siostrze :D.

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa