Praca i kariera

Teoretyczka e-biznesu

Autorstwa z dnia 1 lipca 2017

Wczoraj przez jakieś pół godziny przedstawiałam nowopoznanej osobie tajniki biznesu online opartego na wiedzy. Za swój sztandarowy przykład wzięłam Panią Swojego Czasu i co i rusz do niej odwoływałam, ale bazowałam na… ojej. Na latach zdobywania wiedzy. Nawet nie wiedziałam, że tyle jej mam!

Mój rozmówca był kompletnym laikiem: z Internetem nie ma zbyt wiele wspólnego. Tłumaczyłam mu, co to webinar, jak wygląda e-kurs, że WordPress to taka platforma… Przedstawiłam mu kompletną strategię budowania społeczności, której następnie będzie się sprzedawało kursy na podstawie wcześniejszych badań rynku, zaczynając od rzeczy w miarę prostych, a kończąc na zaawansowanych.

– A ty masz taki biznes? – zapytał w pewnym momencie.

– Nie, ja jestem jeszcze na to za cienka – odparłam. – Jakoś nie idzie mi praktyka. Zacięłam się na blogu, którego prawie nikt nie czyta i na który nie mam pomysłu.

To taki mój wieczny problem: choć interesuje mnie praktyka, to mam do niej podejście teoretyczne. Wiem, jak w teorii poprowadzić biznes. Wiem, jak w teorii napisać książkę. Wiem, jak w teorii zachowuje się psycholog w swoim gabinecie. Ale żebym miała sama to robić…? Byłam bardzo dobrą studentką psychologii, która chętnie tłumaczyła niuanse tego zawodu laikom i wskazywała potknięcia zawodowe u pani X i pana Y. Jestem całkiem dobrą redaktorką i nawet na tym zarabiam, choć nie jest to moja główna specjalizacja. A teraz, jak się okazuje, jestem także teoretyczką e-biznesu. Ech.

Nieco pocieszam się tym, że uczelnie pełne są teoretyków, którzy wykładają co i jak. Ale tylko nieco. Bo moim zdaniem praktyk ma najwięcej do powiedzenia. Chociaż… bywałam przecież pomocna. I nadal zamierzam być.

***

Z moich planów skończenia studiów w tym roku wyszło absolutorium. Zawsze coś. Pozaliczałam wszystkie przedmioty, ale muszę zmienić promotora na kogoś bardziej strawnego, najchętniej seksuologa. Albo może psychologa biznesu.

Marzy mi się zostanie wreszcie tym psychologiem, ale na razie nie jest mi to dane. Jednak myślę z satysfakcją o minionych dwunastu miesiącach. Całkiem dobrze sobie poradziłam z codziennymi wyzwaniami. Sporo spraw popchnęłam do przodu, osiągnęłam kilka zamierzonych celów, przeczytałam w całości 34 książki (nadal pamiętam czasy, gdy moja koncentracja była tak słaba, że dawałam radę przeczytać ze zrozumieniem tylko krótkie artykuły w sieci). Aha, wróciłam też do „Dziennika Coachingowego” Kamili Rowińskiej!

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Za największy sukces uznałbym powrót do tego dziennika coachingowego. Rzekłbym: mission impossible. U mnie stoi na półce nad biurkiem z zaczętą drugą księgą i codziennie słyszy „a wal się!” 🙂

    • Widzisz, a ja dalej nie skończyłam pierwszej księgi. Dzisiaj siedemdziesiąty pierwszy dzień. Tak więc i tak jesteś do przodu!

  • Michai Angelo

    Czesc Noemi ten blog może czyta niewiele osób ale jestes bardzo ważna osoba w momencie życiu (jeśli liczy się dla Ciebie jakoś tam jakość a nie ilość fanów;)). Jesteś przeinteligentna istota z takim bogactwem doświadczeń że…no ja tylko powiem że mnie trudno jest zaimponować a Tobie się to udało. Przede wszystkim Twoja droga do bycia sobą i odwaga. Jak siedziałem z zyletka w ręku 2-3 lata nie wiedząc co ze sobą począć sledzilem blog tansoptymisty. Wow wtedy to cały świat się dla mnie otworzył. Przestałem być wyklety ludzi tacy jak ja istnieją! Nie jestem sam jak palec na świecie. Jak Noemi robiła de tranzycje też to sledzilem i próbowałem odepchnac od siebie wątpliwości cd siebie po to by teraz znów być w pewnym, dość już męczącym stanie „nie wiem” z mocno pokiereszowana już psychika, ciałem tylko trochę, dwiema odmiennymi rolami społecznymi na swoich barkach, bałaganem w domu i relacjach z ludźmi, wciąż szukając pomysłu na siebie, i wciąż zaglądam do Noemi. Bo…widzę że da się z tego wyjść. Ze Tobie się udało, że z umeczonego życiem biednego transa można wyjść na pewną siebie kobietę która rozwija swoje zainteresowania i ma wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia. Za kawę jak będę kiedyś w Warszawie to bym umarł;) dzięki że jesteś i piszesz

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Prowadzę dwa blogi: profesjonalny (noemi.help) i osobisty (noemi.life). Tu piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa