Praca i kariera Rozwój osobisty

Twoje pierwsze CV. Jak cenić się na rynku pracy jako początkujący?

Autorstwa z dnia 18 listopada 2015
Wejście na rynek pracy to ogromne wyzwanie dla młodych ludzi. Większość z nas nie do końca wtedy rozumie, czego się od nas wymaga i jak właściwie mamy się odnaleźć w świecie zawodowym. Tyle się mówi, że osoba bez doświadczenia nie znajdzie pracy. Ale jak tu mieć doświadczenie, skoro właśnie się szuka swojego pierwszego zatrudnienia…?

Na początku chciałabym odkręcić pewien mit związany z doświadczeniem. Otóż nie chodzi w nim o Oficjalne Miejsca Pracy. Chodzi o to, co masz do zaoferowania pracodawcy. Czyli co wiesz, co umiesz robić, co już nie jest Ci obce.

Zademonstruję Ci to na swoim przykładzie.

Zanim dostałam swoją pierwszą pracę (w księgarni), miałam już kilka pozycji w życiorysie. Opiekę nad dzieckiem łatwo zrozumieć – za to dostawałam normalne wynagrodzenie. Ale tak krytykowane przez rodzinę „siedzenie w Internecie”?

No cóż. Na pierwszy rzut oka zdawałoby się, że byłam leniwą nastolatką. Nie należałam do żadnych kółek zainteresowań w szkole, nie włączyłam się w akademickie koła naukowe, nie trenowałam lekkoatletyki przez szereg lat. Czas w liceum i na pierwszym roku studiów mijał mi tak: uczyłam się, siedziałam przed komputerem, spotykałam ze znajomymi. Cóż zatem mogłabym zaoferować pracodawcy? Jak miałabym udowodnić swoją wartość?

Było jednak coś, czemu poświęcałam się bez reszty. Społeczność fanów Harry’ego Pottera. Siedziałam w niej od 2001 roku. Byłam wystawcą Medii Rodziny na Targach Książki, wkręciłam się w organizowanie premiery polskiego wydania „Czary Ognia” i przez długie lata moderowałam forum literackie, które przyciągnęło wiele utalentowanych osób i którego społeczność przeniosła się do realnego świata.

Robiłam to z pasji, za darmo. Redagowałam teksty innych ludzi i pisałam własne, współorganizowałam spotkania, animowałam społeczność. Miałam też na koncie kilka osiągnięć coachingowych, bo tak trzeba nazwać pomaganie innym w rozwoju pisarskim. Opisałam to w CV… i się sprzedało.

***

Żeby dostać pracę, musisz umieć sprzedać swoje życie jako wartościowe.

Prześledź je zatem pod kątem swoich aktywności. Może regularnie biegasz? To dowodzi Twojej systematyczności. A może byłaś przewodniczącą w szkole? To wskazuje, że dobrze odnajdujesz się w grupie (klasa Cię lubiła) i wywiązujesz się z obowiązków. Udało Ci się załapać do wolontariatu w WOŚP? Wow! Pochwal się tym!

Możesz się bać, że na tle osób, których CV widujesz jako przykładowe, Twój życiorys będzie wyglądał niepoważnie, ale hej, ile Ty masz lat? Dwadzieścia? To oczywiste, że nie masz imponującego doświadczenia zawodowego, ale za to masz świeży umysł i mnóstwo potencjału do wykorzystania. Więc pochwal się tym, kim jesteś i co pożytecznego robisz! Przedstaw się jako ktoś, kto pod jakimiś względami wychodzi poza minimum, czyli odrobienie lekcji i zdanie do następnej klasy. Zobacz, w co wkładasz dużo pracy i czego Cię to nauczyło.

Postaraj się zmienić swoją perspektywę i odejść od „nie mam żadnego doświadczenia”. Ludzie zarabiają pieniądze, wykonując dla innych pracę. Najrozmaitszą pracę. Coś, co inni doceniają – i wyceniają.

Głupie wyniesienie śmieci, ugotowanie obiadu czy zrobienie zakupów to już praca i są ludzie, którzy dostają za to wynagrodzenie.

Zajmowanie się dzieckiem sąsiada, wyprowadzenie jego psa kiedy leżał ze złamaną nogą czy nakarmienie kotów, gdy wyjechał na wakacje – to też praca.

Możliwe, że żadnej z tych prac nie chcesz wykonywać za pieniądze, możliwe, że nie masz do nich predyspozycji – to nieważne. Chodzi tylko o zmianę Twojego podejścia i zobaczenie, że to wszystko możesz postrzegać w perspektywie usług, które ktoś może zlecić i za które ktoś inny może dostać wynagrodzenie.

A teraz weźmy pod uwagę pasje. Moją wielką pasją jest pisanie i redagowanie tekstów. Bardzo to lubię. Ludzie, którzy nie są w tym tak dobrzy jak ja, niekiedy płacą mi za napisanie im jakiegoś artykułu. Gdyby nie to, że wolę blogować, pewnie znalazłabym zatrudnienie jako w gazecie. Najpierw zapewne jako stażystka, ale z czasem, kto wie… Umiem napisać newsa, felieton, reportaż, recenzję i komentarz. To też jest atut, który można wykorzystać w CV napisanym pod stanowisko, gdzie praca z tekstem ma znaczenie.

Najczęstsze sekcje w CV to doświadczenie, umiejętności, języki i zainteresowania. Pomyśl o swoim życiu jak o ciągu prac i spisz wszystko, co Ci się przypomni. Każdą swoją umiejętność, każdy rodzaj doświadczenia. Takie Mega CV (aktualizowane na bieżąco) będzie Twoją bazą, z której możesz szybko wyciągać odpowiednie pozycje i umieszczać w CV pisanym pod daną ofertę pracy. No i bardzo Ci ułatwi docenienie siebie samego. Nie lekceważ też zainteresowań – czasami to one decydują o powierzeniu Ci jakiejś pracy!

A jeśli w Twoim CV czegoś brakuje? No cóż. Spróbuj zdobyć brakujące doświadczenia i umiejętności. O tym, jak wzbogacać swoje CV opowiem Ci innego dnia. Żeby nie przegapić nowego tekstu – polub mnie na Facebooku!

Na zakończenie chcę Ci powiedzieć, że masz wartość. I bardzo wiele do zaoferowania. Musisz tylko nauczyć się odpowiedniej perspektywy. No i zawsze opłaca się szukać w pierwszej kolejności pracy zgodnej z zainteresowaniami i kwalifikacjami – wtedy naprawdę możesz zabłysnąć.

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Osobiście polecam pracowanie podczas studiów ;). Ja wyjeżdżałam co roku na wakacje do USA, pracowałam jako kelnerka, a w roku akademickim angażowałam się w staże/praktyki i pod koniec studiów jak przyszło do szukania stabilnej pracy na każdej rozmowie ludzie się o to wszystko dopytywali i byli zaciekawieni. Ostatecznie mogłam w sumie wybierać gdzie chce iść pracować :).
    Co tam, że obecnie robię co innego niż to co wówczas studiowałam 😛

  • Ciekawie:-) Mam pytanko. Jeżeli mam na koncie już łącznie 6 miejsc pracy to powinnam pisać wszystkie? Słyszałam opinie, ze nie warto, ponieważ pracodawca nie potraktuje nas poważnie, wiec uwzględniłam tylko 3 ostatnie. Mam tutaj na myśli prace, które max trwały rok czasu… 🙂 Jak myślisz?

    • Uff, posłużę się ulubioną odpowiedzią socjologów: „to zależy”. I to od kilku czynników.
      Przede wszystkim, wiele zależy od samych miejsc pracy. Może mają wspólny mianownik? Może z każdego miejsca pracy wyniosłaś coś wartościowego? Może kierowałaś się jakąś strategią lub szukałaś swojego miejsca? A może to rzeczywiście było skakanie z kwiatka na kwiatek?
      Po drugie, zawsze bardzo liczy się docelowe miejsce pracy. Zamiast abstrakcyjnego „pracodawcy” wyobraź sobie konkretną osobę z firmy X – tę, która zobaczy Twoją aplikację i przeczyta ją, mając w głowie sytuację w firmie X i jej potrzeby. I to pod nią napisz swoją aplikację. Czasami, nawet jeśli o to nie proszą, warto dołączyć list motywacyjny, w którym uprzedzisz wątpliwości pracodawcy co do Twoich wielu miejsc pracy.
      W ogóle warto trzymać się zasady, że CV ma być dopasowane do aplikacji. Czyli jeśli np. dwie z firm pasują do tej aplikacji jak pięść do nosa, możesz je zupełnie pominąć w CV – szczególnie jeśli będzie CV miało charakter funkcjonalny.
      I wreszcie liczy się przyczyna odejścia. Jeśli to były prace sezonowe lub przy konkretnych, zamkniętych projektach – to żaden problem. Wystarczy to opisać w CV.
      Pamiętaj też, że jesteś osobą młodą, dopiero się uczysz siebie samej w środowisku pracy, zbierasz doświadczenia – wiele Ci ujdzie na sucho 🙂
      Ale jeżeli nie masz pomysłu na to, jak uzasadnić swoje częste zmiany pracy, to pracodawca rzeczywiście może pomyśleć, że jesteś niepoważna, nie wiesz czego chcesz i zatrudnianie Ciebie jest ryzykowne, bo pewnie za pół roku i z tego miejsca odejdziesz.
      Zrób tak, żeby CV było spójne, przejrzyste i zachęcające jego adresata (konkretną osobę) do zaproszenia Cię na rozmowę. Zidentyfikuj i uwypuklij mocne strony oraz zatuszuj słabe. Wtedy będzie dobrze 🙂

      • Dziękuję za wyczerpującą odpowiedz 🙂 Prawda niestety jest taka ze skalałam z kwiatka na kwiatek w poszukiwaniu swojego miejsca:-) Następnym razem – oby nie za szybko, dołączę list motywacyjny 🙂

        • A teraz pracujesz w miejscu, w którym chcesz zostać na dłużej?

          • Planuję na dłużej niż dotychczas, ale to nie jest praca moich marzeń. Jednak długo wybrzydzałam i trafiło się, ze od stycznia mam nowa posadkę. Zobaczymy jak będzie 🙂

  • Dla mnie najlepszym pokazaniem się jest udowodnienie swojego rozowju a jak już wszystkim wiadomo, studia nas nie rozwijają, tylko dają nam papierek. Szukałem wielu sposobów na siebie, ale wszystkie kończyły się na jednym – wolontariat w szerokim tego słowa znaczeniu. Bo patrząc na to z trochę innej strony niż zwykle, prowadzenie bloga, z którego nie ma sie dochodów, to przecież też wolontariat 😀

  • super artykuł! choć pewnie w moim wypadku mogłoby to wyglądać marnie, ale cóż… takie życie… może mimo wszystko kiedyś się uda?

    • Czemu marnie? Może coś wspólnie wymyślimy?

  • A to nie działa tak, że w sekcji „doświadczenie zawodowe” wpisuje się tylko legalne prace z podpisaną umową?

    • Teoretycznie to powinno tak działać, ale życie się różnie ludziom układa. Czasami, próbując wcisnąć się w ramki narzucone przez Kreator CV czy mówiącego ogólniki-pod-media doradcę zawodowego, zafałszowujemy swoje życie, umniejszamy swoje zasługi i spychamy na margines „zainteresowań” lub w ogóle przekreślamy to, co jest koronnym argumentem za przyznaniem nam stanowiska.
      CV powinno przede wszystkim (zaciekawić) umiejętnie zaprezentować Twoją osobę pracodawcy i zachęcić go do zaproszenia Cię na rozmowę, a dopiero potem pasować do jakichś wyznaczników.
      Więc jeśli poświęciłaś kilkanaście miesięcy swojego życia wolontariatowi lub pracy na czarno, to wyważ swój komunikat pomiędzy „nie wstydzę się swojej pracy” a „nie udaję, że robiłam to w ramach umowy o pracę”.

  • Ola

    Ej, jakie forum z HP moderowałaś? Jeżeli można wiedzieć 😉

    • Twoj.net. I przez moment Mirriel, ale to u zarania dziejów.

      • Ola

        Wow, no to podziwiam, bo z Mirriel musiałaś mieć ogrom pracy ^^

        • No właśnie nie, bo to było za wcześnie 😉 Byłam – przez moment – pierwszą moderatorką Mirriel (wspólnie z Toroj), dlatego że Mirriel było pomyślane jako na wpół kontynuacja mojego Twoj.netu (który padł podczas awarii serwera), a na wpół przedłużenie strony domowej Mirriel. Moderowałam Forum Mirriel przez pierwszy miesiąc istnienia forum, kiedy jeszcze nie było duże, a po miesiącu zmartwychwstał Twoj.net i z powrotem przeniosłam tam całą swoją uwagę. Przez jakiś czas fora rozwijały się równolegle, a potem Twoj.net (kiedyś wielkie i znane forum) zaczął podupadać. Mea culpa, wybrałam sobie złego współmoderatora.

          • Ola

            Jeju, to kiedy to było, że pierwsze miesiące moderowałaś? Musiałaś być zakochana w HP chyba juz od pierwszego tomu 😉

          • Od drugiego 🙂 Na Twoj.necie pojawiłam się zaraz jak powstało forum, w pierwszej połowie 2001, zaczęłam je moderować rok później, a Mirriel powstało w styczniu 2004. Prehistoria taka, że nawet potterowe dinozaury jej nie pamiętają 😀

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i kończę psychologię. Wkrótce będę pomagać ludziom jako life, love & sex coach. Na Noemi.Life piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów - znajdziesz tu sporo inspiracji. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Chętnie poznam fajnych ludzi - takich jak Ty. Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa