Lifestyle

Zimą Noemi wcale nie śpi

Autorstwa z dnia 25 lutego 2017

Efekt kursu Kominka (Masterclass: Bloger) jest taki, że sprofesjonalizowałam nieco swoje działania… na innych polach. Na przykład reaktywuję blog archiwalny, żeby nie został zapomniany na amen i żeby potomność mogła w nim odnaleźć to, czym zaczytywali się poprzednicy. Ten zaś, moją dumę i chlubę, moje aktualne miejsce w Sieci, kompletnie odpuściłam. Może dlatego, że tak naprawdę wcale nie mam ochoty prowadzić go profesjonalnie? Posłuchałam spersonalizowanych uwag Tomka, ale myślę sobie, że blog, na którym będę z powrotem autorytetem, jeszcze nie doczekał się swojej domeny. Cały czas poszukuję własnego głosu.

Namiętnie czytam rozterki Magnolii, która też próbuje odnaleźć swój głos i przymierza się to tak, to siak, zmienia grafikę, wraca na Blogspota itd. Zazdroszczę jej szczerości i otwartości na próby. We mnie nadal tkwi Mała Perfekcjonistka, która chciałaby, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik i zamiera na blogu za każdym razem, kiedy opublikuje Wpis Idealny. Choć na widoku trzymam kartkę Pani Swojego Czasu, „Zrobione jest lepsze od doskonałego”, jeszcze nie nasiąkłam tą myślą.

Jakiś czas temu, mniej więcej równolegle z blogiem, zarzuciłam pisanie „Dziennika Coachingowego”. To nie kwestia wytrwałości, chyba… po prostu jakoś straciłam na niego przestrzeń. Cały czas trzymam się myśli, że to tymczasowe. Że dzisiaj wciąż nie, ale pojutrze – pojutrze kto wie?

Zajrzałam też po raz drugi do książki „Red Lipstick Monster”. Za pierwszym razem, kiedy okładka jaśniała na półce z bestsellerami w każdym Empiku, nie wiedziałam, co to jest baza. Teraz czytam książkę i oglądam filmiki jako średniozaawansowana – może dlatego, że latem odbyłam warsztat z miłą panią wizażystką z Douglasa? W każdym razie maluję się mniej więcej poprawnie i mam już większość niezbędnych kosmetyków, a nawet swoje preferencje (różowa gąbeczka do rozprowadzania podkładu, ach!).

Intensywnie pracuję nad Przyszłym Bestsellerem, czyli powieścią, którą redaguję na tyle intensywnie, że moje nazwisko znajdzie się na okładce. Bohaterki zaczęły żyć we mnie własnym życiem. Czytam, co napisał mój drogi Autor i mam „Nie, ona w tym momencie mówi co innego!”, ciach! Ciach! Powoli rodzi się to, co przewidywaliśmy od samego początku, czyli powieść na dwa głosy, męski i kobiecy. Śmieszna sprawa.

Znowu odkrywam, że jestem spokojniejsza niż kilka miesięcy temu. To stały progres. Coraz bardziej odbiegam od siebie z czasu kryzysu psychicznego. Nawet dostrzegam, jak bardzo byłam wtedy nieznośna. Stany lękowe to jednak straszne obciążenie – zamieniają człowieka w kolczastego jeża, który albo zwija się w kąciku i staje niewidzialny, albo toczy się walcem po innych. Przykładowo kilka lat temu odliczałam czas i jeśli ktoś mówił mi, że będzie za dziesięć minut, a nie było go piętnaście, to robiłam mu wyrzuty, dopatrując się w tym porzucenia i braku szacunku dla moich biednych, zszarganych emocji. Koszmar. Podziwiam każdego, kto to wytrzymał – czyli dwie osoby na krzyż.

Dziś idę na Playfighting, czyli erotyczne sztuki walki czy coś w tym stylu – mój partner jest tym zafascynowany, więc dałam się wyciągnąć, podobnie jak on dał się wyciągnąć na shibari (wrócił oczarowany, to dobra wróżba dla mnie). Będziemy się bić po głowach poduszkami. Albo wałkami z pianki. Albo coś w tym stylu. Teoretycznie jest to warsztat, ale zapowiada się raczej event towarzyski w rodzaju wspólnego wyjścia na kręgle czy basen. Ciekawe czy będę mieć siniaki 😀

Czekam na wiosnę.

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Głupie pytanie: były siniaki? Bo akurat jestem osobą, u której siniaki pojawiają się dość łatwo, więc nie ma mowy o zainteresowaniu się czymkolwiek, po czym nawet normalni ludzie mają siniaki.

    • U mnie był jeden (też mi się często biorą nie wiem skąd, szczególnie na nogach), ale wiele aktywności było zupełnie bezpiecznych dla skóry 🙂
      Co złego jest w siniakach?

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Prowadzę dwa blogi: profesjonalny (noemi.help) i osobisty (noemi.life). Tu piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa