Seksualność

Między związkiem na całe życie a seksem bez zobowiązań

Autorstwa z dnia 30 czerwca 2016

Dorastamy wśród wielu przekonań o miłości i seksie, które rzutują na całe nasze przyszłe życie. Kobietom odmawia się prawa do swobodnego realizowania swojej seksualności i wmawia nam się, żebyśmy czekały na Tego Jedynego, który obudzi naszą seksualność i będzie naszym ukochanym do końca życia. Dowód? Praktycznie dowolne romansidło łączy pożądanie z miłością i, oczywiście, dożywociem w małżeństwie.

Przekonania, którymi nasączamy się jak gąbki, zostają z nami aż do kiedy postanowimy coś z nimi zrobić. A odkrycie, że byłyśmy w błędzie, przeważnie bardzo boli.

Opowiem Ci teraz o M.

M. poznałam blisko pięć lat temu, będąc psychicznie wrakiem człowieka. Wymęczona toksycznym związkiem i różnymi przeszkodami na drodze do szczęścia, nagle znalazłam się na Randce Idealnej z przystojnym panem z Europy Zachodniej. Randkę Idealną zwieńczył Seks Idealny, a potem nastąpiła ognista korespondencja i planowanie następnych spotkań.

To przy M. zaczęłam śmiało eksplorować swoją seksualność. On był moją inspiracją. Uwodziłam go i zaskakiwałam, ale cały czas upierałam się, że to on mnie uczy.

*

Noemi miała wtedy w głowie skrypt świetna relacja seksualna = związek = całe życie razem. I już czytała o warunkach życia w kraju, z którego pochodzi M., kiedy nagle dowiedziała się, że ukochany ma… żonę.

CO?! ŻONA?! JAK ŚMIAŁEŚ MNIE OKŁAMYWAĆ?! I JĄ TEŻ!

M. przepraszał że tak wyszło, nie spodziewał się, że zostanie źle zrozumiany, wszak mówił o żonie (tak, tylko Noemi myślała, że o byłej, bo zarejestrowała słowo „rozwód”). Wyjaśniał, że małżeństwo jest otwarte i że trzymają się zasady „Don’t Ask Don’t Tell”. Opowiadał, że są świetnie dobraną parą i nic ani nikt im nie zagrozi.

Pomimo wyjaśnień, Noemi dalej zżerały emocje, w tym oczywiście zazdrość. M. odpisał, że nie może pozwalać sobie na takie dramy, bo ma na głowie dwie firmy i rodzinę. Tak więc żegna, było miło, żałuje, że tak wyszło.

*

Następne miesiące minęły mi ciekawie. Umawiałam się na randki z różnymi panami i eksperymentowałam. A jak to jest w dwóch relacjach jednocześnie? A co się dzieje, kiedy jest się tą trzecią? A czy ja lubię ten rodzaj seksu? Na czym właściwie mi zależy?

Bywało miło, ale z nikim nie było mi tak dobrze jak z M.

Panowie poszli w odstawkę, a ja napisałam skruszonego maila i zaproponowałam kontynuowanie relacji.

Potem między nami bywało różnie. Przeważnie świetnie, ale parę razy pokłóciliśmy się i zerwaliśmy ze sobą na miesiąc czy dwa. Nie żebym traktowała to poważnie – M. szalał za mną tak samo, jak ja za nim. Byliśmy idealnie dobraną parą i kiedy tylko się widzieliśmy, temperatura w pomieszczeniu podnosiła się o kilka stopni.

I tak przez… dwa lata? trzy lata?

Jednak M. się trochę rozpaskudził i w pewnym momencie zorientowałam się, że traktuje mnie zupełnie inaczej niż bym chciała. Kiedy ostatnio jedliśmy razem kolację? Nic tylko seks i seks… A relacja?

W pewnym momencie czara goryczy się przelała – zadecydowały o tym dwa wydarzenia pod rząd – i z bólem serca zerwałam kontakt. M. się na mnie obraził, dostarczając mi więcej argumentów przeciwko odnawianiu relacji. Skoro mnie nie szanuje i nie ma dla mnie czasu, to figa z makiem!

Wreszcie przestałam idealizować M. Za to czułam się dość sfrustrowana. Stawałam na uszach, żeby zdobyć jego uwagę, a im więcej się starałam, im bardziej mi zależało, tym było gorzej!

M. odezwał się prawie pół roku później, kiedy emocje opadły. Trochę popisaliśmy. Nic z tego nie wyszło. Potem chciał się spotkać. Odbyliśmy wtedy ciekawą dyskusję, z której też nic nie wynikło. On chciał spotkania-z-seksem, a ja chciałam spotkania-bez-seksu i oburzało mnie, że jemu zależy tylko na jednym, podczas gdy on zapewniał, że to nieprawda i jestem dla niego kimś ważnym, tylko on za bardzo mnie pożąda i spotkanie-bez-seksu byłoby katuszą.

Nie doszliśmy do porozumienia i znowu minęło kilka miesięcy.

*

Pod wpływem kilku rozmów z dopiero co poznanymi kobietami Noemi stwierdziła, że szczerze tęskni za M. Wykształconym ale nieskomplikowanym facetem, eleganckim w garniturze i nieokrzesanym w łóżku. Tęskniła też za spotkaniami, których integralną częścią był seks, ale w których działo się coś więcej. Zrozumiała, że może od niego oczekiwać dokładnie tego, co dawał jej na początku: seksownej relacji, w której czuła się pożądana, akceptowana, szanowana i wspierana. Tylko tyle i aż tyle.

Wiadomość, którą do niego napisała, brzmiała mniej więcej tak:

– Cześć. Pamiętam, że za tydzień przyjeżdżasz do Warszawy. Chciałabym się z Tobą jednak spotkać, ale oczekuję, że najpierw zjemy dobrą kolację, a dopiero potem pobaraszkujemy – tak, jak lubimy najbardziej! Co ty na to?

Miał trochę obiekcji, bo pod koniec ich ostatniej rozmowy Noemi dość złośliwie komentowała każdą jego wypowiedź, ale zgodził się całkiem szybko. I bardzo, bardzo chętnie.

Wszystko potoczyło się zgodnie z oczekiwaniami.

*

Od tamtej wiadomości minął rok. Odkąd jasno zakomunikowałam, że oczekuję długiej i romantycznej randki z kolacją i że to działa na mnie niczym najlepszy afrodyzjak, a szybki seks to nie ze mną – układa nam się dobrze. Nie jesteśmy sobie tak bliscy jak kiedyś, nie spędzamy godzin na czacie, ale za to nasz układ jest partnerski. Bez wygórowanych, niespełnionych oczekiwań. Bez monogamii – każde z nas jest w stałym związku ORAZ ma inne osoby – i zazdrości. Aha, i ja się staram troszeczkę mniej, za to on – troszeczkę bardziej.

Jego podejście jest właściwie takie samo, jak na początku naszej relacji. Ja musiałam się tego nauczyć, uprzednio zapominając o romantycznych mitach i różnych bredniach w rodzaju „wprawdzie ty masz żonę i inne kochanki oraz widujemy się bardzo rzadko, ale ja ci będę wierna, bo nie wyobrażam sobie nikogo innego”.

Kobietom wciska się do głów naprawdę szkodliwe przekonania, które bardzo zawężają nasze możliwości realizowania się seksualnie. Jasne, fajnie mieć Tego Jedynego Na Całe Życie, ale większość z nas przeżyje swoje życie inaczej. Dobrze jest, by przeżyć je po swojemu i świadomie, nie kierując się kilkoma schematami na krzyż (czy obawą przed krzywymi spojrzeniami innych, jeśli pozwolimy sobie na jakieś szaleństwo).

Po tylu latach muszę stwierdzić, że cholernie dobrze jest mieć kochanka od Randek Idealnych, z zaangażowaniem po obu stronach, ale bez dożywotnich zobowiązań.

A jeszcze lepiej jest mieć kilku takich.

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Pierwszy raz od dawna udało mi się przeczytać cały tekst z zaciekawieniem 🙂 Ja osobiście zaczynam obserwować, że coraz mniej ludzi kieruje się schematem, o którym piszesz. Wierność odchodzi do lamusa i te wartości w sumie się zatracają.

    Boli też często to, że spotykasz kogoś takiego, z kim ci dobrze. Tworzycie układ idealny, czas biegnie jak w filmie, jest tak nieubłagalnie zajebisty a mimo to … ten człowiek nie jest dla ciebie. I w serce wbija się cierń 🙂 Zastanawia mnie tylko czy ta druga połowa na prawdę nie ma nic przeciw. Bo jeśli trafił tak idealnie, że ona robi to samo co on i jest im z tym wygodnie to jak najbardziej niech żyją swoim życiem. Ale jeśli nic o tym nie wie a sama jest w porządku to ma przesrane i współczuję tej żonie.

    Dziwne życie pisze scenariusze.

    • Dziękuję za komentarz!
      Tak dla porządku: to ona zaproponowała taki układ. Wszystko jest między nimi jasne do tego stopnia, do którego tego chcą, i obydwoje są OK, działając wg zasad, które ustalili. Widzę też wyraźnie, że żona zawsze jest dla M. na pierwszym miejscu. Z mojej poliamorycznej perspektywy on jest jej bardzo wierny.

      • Pytanie było czy żona zdaje sobie sprawę z sytuacji 🙂 bo czesto nawet jesli kobieta jest zdradzana to i tak jest na pierwszym miejscu o czym świadczy fakt ze większość zdradzających panów zostaje jednak przy zonie gdy ta sie dowie i postawi ultimatum 🙂

        • Zdradzanie żony to jednak inna sytuacja: ma miejsce wtedy, kiedy żona wierzy, że partner jest monogamiczny, czy może raczej – kiedy mąż łamie zasady, które obowiązują w ich małżeństwie (bo to niekoniecznie musi być monogamia). Wtedy często jest „zostaję z żoną” męża i „przecież obiecywałeś, że ją dla mnie zostawisz” kochanki. Brak szczerości skutkuje bardzo dziwnymi układami.

  • Przemysław Piątek

    Mam żonę od 10 lat i nie potrzebuję skoków w bok ani eksperymentowania. Wiem że w moim przypadku wszystko zaczęło się od uczuć, teraz mogę eksperymentować ale z żoną 🙂 ale każdy ma prawo żyć jak chce.

  • matekneo

    jak dla mnie to właśnie wierność jest sexy i nic mnie od tego – na szczęście – nie odwiedzie!

  • Ula z prostoofinansach

    Stały związek jest fajny, gdy jest już ten właściwy. Nie widzę jednak, żadnego powodu żeby odmawiać sobie sexu gdy tego związku (jeszcze) nie ma. Sex jest nam potrzebny do życia jak powietrze. Życie bez niego? jakieś niepełne i … zestresowane, a rozluźnienie potrzebne każdemu.

  • Wow! Co za tekst. Wzbudził we mnie emocje, bo rzeczywiście stoi w sprzeczności z tym, co mamy od dziecka kładzione do głowy, i to na tyle skutecznie, że trudno się z tego wymiksować. A prawda jest taka, że nie każdy z panów nadaje się do związku, i to wcale nie dlatego, że mają żony. I później kobiety są w fatalnych związkach, bo seks jest dobry. Albo był na początku.

    Podoba mi się Twoje wyzwolone podejście. Też sądzę, że każdy ma prawo mieć to, co lubi, pod warunkiem że jest fair wobec innych.

    Choć osobiście, mimo luzackiego podejścia do seksu i różnorakich eksperymentów… wychodzi, że chyba jednak monogamistka ze mnie, o dziwo 🙂

    • Dziękuję bardzo za komentarz! 🙂

      Ze mnie też często wychodzi monogamistka, jak widać gdzieś w opowieści. Był taki okres w naszej historii z M., że wszystko sprowadzało się do niego: fantazje, sny, ideały… Ale teraz trochę mi się zebrało partnerów, i żeby wrócić do monogamii, musiałabym poucinać lub wygasić wszystkie dotychczasowe relacje… co chyba nie będzie już możliwe. Chociaż jakby mi BARDZO zależało… Ale nie wiem. Zobaczę jak to się potoczy.

      Mężczyźni mają o tyle łatwiej, że często od początku potrafią oddzielić seks od związku. Ich socjalizacja też nie jest idealna, ale możemy się od siebie wzajemnie uczyć 🙂

  • Ja jestem jednak za wiernością 🙂

    • Ach, ten kult monogamii, operujący dychotomią „wierność-zdrada” bez względu na to, co partnerzy ustalą pomiędzy sobą…

      • Ja mam takie ustalenia – kocham, nie zdradzam…

        • Ależ ja też mam takie ustalenia. Problem polega na tym, że Ty definiujesz zdradę jako coś w stylu „seks z innym” a ja jako „złamanie umowy i naruszenie zaufania partnera do mnie”. Paradoksalnie, ja mam większą pewność, że mój partner mnie nie zdradzi, bo porozmawialiśmy szczerze o tym, jakie mamy względem siebie oczekiwania oraz jaki mamy styl życia.

          Monogamia powinna być tak samo świadoma i oparta na zaufaniu i szczerości jak poliamoria i otwarte związki. Tymczasem mnóstwo par monogamicznych jest monogamicznych tylko na pozór, bo któreś z partnerów monogamiczne nie jest i na dłuższą metę nie umie być – a potem są kłamstwa, zawiedzione nadzieje, ból rozstania itp.

          • Gdzie definiuje zdradę jako seks z innym? To tylko jeden aspekt, choć bardzo ważny. Zdrada ma wiele twarzy. Ale dla mnie otwarty związek nie wchodzi w grę – po prostu!

          • Napisałam „coś w stylu”, wiedząc, że wejdę w uproszczenia 🙂
            Z ciekawości: rozmawiasz ze swoimi partnerami o tym, co oni myślą o otwarciu związku i czego by najbardziej chcieli?

          • Tak, i ma takie samo zdanie 🙂

          • No i to jest najważniejsze 🙂
            Mnóstwo par nie rozmawia.

  • Olivia

    Nie jestem teraz z nikim, ale jestem za wiernoscia

    • A czytałaś dyskusję ze swoją poprzedniczką, która napisała dokładnie to samo?

  • Cóż. Ja pozostaję sobą i powiem, że to nie jest nam wmawiane, że tego właśnie większość pragnie żyć w stałym i szczęśliwym związku. Dożywocie w małżeństwie? Boże z takim podejściem faktycznie lepiej za mąż nie wychodzić i się bawić.

    • Ale ja też mam stały związek. Szczęśliwy teraz nie jest, bo zmagamy się z trudnościami życiowymi, ale jesteśmy w nich razem. Nie jestem więc pewna, czy zrozumiałaś sens tekstu.

      • Zrozumiałam. Po prostu takiego podejścia nie popieram 🙂 A każdy związek ma [problemy – nie da się sielanką przejść przez życie – życzę więc Wam dużo miłości, wiary w siebie nawzajem i by wszystko niebawem wróciło do takiego stanu rzeczy, abyście oboje byli szczęśliwi

  • Oj trudno mi się u Ciebie odnaleźć. Mój były miał poważne problemy z wiernością, a żadnego „otwartego” związku nigdy nie zakładaliśmy. Wolę szczerość, ba, ja wolę rozstanie niż zdrady.

    • Za to ja z łatwością się odnajduję, bo do tej pory nie do końca uporałam się z tym, że mój najdłuższy jak dotąd stażem związek zakończył się właśnie zdradą. Niby to było dawno i już to przerobiłam, ale jakaś zadra zostaje. Jest potężna różnica między dobrowolnie otwartym związkiem, kiedy wszystko jest jasne i wszyscy są ZA i się dobrze dogadują, a zdradzeniem kogoś – zawiedzeniem jego wiary w to, co nas łączyło i w ogóle w ludzkość…

      Notabene w otwartych związkach też bywają problemy z brakiem szczerości, łamaniem ustaleń i tym wszystkim, co się na zdradę składa. I wtedy rozstanie bywa najlepszą opcją.

  • DeadSally

    notka świetna ale z komentarzami gorzej. bo większość są tak jakby nie na temat. co pośrednio potwierdza treść wpisu…

  • Powinniśmy brać przykład z delfinów, uprawiają między soba sex bez zobowiązań i zobacz jakie są szczęśliwe. Noemi widziałaś kiedyś smutnego delfina?

  • Fajnie, że nie boisz się otwarcie mówić o swoim „niepopularnym” podejściu do związków. Zgadzam się, że wszystko jest kwestią ustalonych zasad, wtedy nie ma mowy o żadnej krzywdzie czy zdradzie.
    Ludzie się krzywią z powodu własnych lęków, nie wyobrażają sobie, że ktoś może chcieć żyć według innych idei i być spełniony.

NOEMI
Warszawa

Cześć, mam 31 lat i jestem ambitną dziewczyną, którą los doświadczył wredną, przewlekłą chorobą: dwubiegunówką. Mimo problemów ze zdrowiem nie poddaję się i dążę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pomaganie ludziom jako life, love & sex coach. Prowadzę dwa blogi: profesjonalny (noemi.help) i osobisty (noemi.life). Tu piszę o ogarnianiu swojego życia i realizowaniu własnych celów. Bloguję o rozwoju, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do seksualności. Znajdziesz tu sporo inspiracji, a ja chętnie poznam Cię bliżej! Rozgość się i porozmawiajmy w komentarzach oraz na fanpage'u.

Bezpłatny kurs rozwoju osobistego
Archiwa